Nie dalej niż 20 lat temu oferenci produktów teleinformatycznych zmuszali klientów do kupowania sprzętu i oprogramowania. Sprzedaż komputerów, dysków twardych, dyskietek i płyt z oprogramowaniem rosła błyskawicznie, choć niekiedy możliwości urządzeń i aplikacji były wykorzystywane w zaledwie kilkunastu procentach.

W pewnym momencie obroty dostawców hardware’u i software’u zaczęły jednak spadać. Do gry weszli sprzedawcy rozwiązań wirtualnych lub dostępnych w postaci plików i systemów umieszczonych w tzw. chmurze obliczeniowej. Od tego czasu przedsiębiorstwa nie są skazane na tzw. systemy stacjonarne, ale mogą korzystać z IT w formie usługi. Oszczędza to czas i pieniądze, a przecież to od tego właśnie zależy szybkie budowanie przewagi konkurencyjnej.
Dla małych i dużych
- Dzięki nowemu modelowi produkty i usługi stały się tańsze – nie trzeba już mieć wielkich serwerów, zniknęła nawet konieczność korzystania z hostingu. Wystarczy zwrócić się do zewnętrznego operatora, który proponuje rozwiązania na własnych platformach teleinformatycznych. Drugi argument to czas – usługi w chmurze są dostępne w chwili ich wykupienia – podkreśla Wiktor Doktór, prezes Fundacji Pro Progressio, która zajmuje się rozwojem branży outsourcingowej w Polsce.
Według Moniki Jóźwiak, kierownik sprzedaży pośredniej w Focus Telecom Polska, cloud computing, czyli usługowy model udostępniania i korzystania z zasobów informatycznych, to propozycja szczególnie atrakcyjna dla podmiotów z sektora MŚP. Jak podkreśla, chmura daje małym firmom narzędzia, które jeszcze niedawno zarezerwowane były dla korporacji. Dzięki niej zaawansowane usługi (CRM, ERP, contact center) są dostępne na wyciągnięcie ręki niemal dla każdego.
- Wielu małych firm nie stać na zatrudnienie informatyka. Wybierając usługi w chmurze, mają gwarancję, że za bieżące administrowanie i wsparcie techniczne systemu odpowiada dostawca rozwiązania. Te działania, jak również upgrade’y oprogramowania, są wliczone w opłatę abonamentową – dodaje Monika Jóźwiak.
Model usługowy sprawdza się również w korporacjach. Bo rozbudowane struktury IT oznaczają wielkie zatrudnienie i niebagatelne zapotrzebowanie na powierzchnię biurową i technologie. Outsourcing pozwala część tych wydatków wrzucić w koszty. Ten argument zyskuje znaczenie szczególnie w okresie spowolnienia gospodarczego.
Stare trzyma się mocno
Czy zakup sprzętu i usług stacjonarnych odejdzie w zapomnienie? Wydawać by się mogło, że to normalna kolej rzeczy i jest tylko kwestią czasu, kiedy wszystko będzie dostępne „wirtualnie”. Nie wolno jednak zapominać o czynnikach psychologicznych, które hamują rozprzestrzenianie się chmury w świecie biznesu.
- Zaraz będzie się podnosić sprawy bezpieczeństwa, uzależnienia od stron trzecich czy czasu reakcji na usuwanie usterek – przewiduje prezes Doktór.
Niektórzy przedsiębiorcy mówią też o mniejszej funkcjonalności i małych możliwościach integracyjnych rozwiązań cloudowych.
Tymczasem – według ekspertów – te wszystkie obawy i zastrzeżenia kilka lat temu były uzasadnione, dzisiaj już nie. Również najpoważniejszy zarzut dotyczący bezpieczeństwa IT coraz łatwiej obalić. Rzetelny dostawca potrafi zagwarantować wyższą „szczelność” systemu niż użytkownik budujący środowisko informatyczne własnymi siłami.
A może ostrożność i sceptycyzm wobec chmury wynikają z tego, że wiele polskich firm traktuje ją bardziej jako medialną ciekawostkę niż źródło zysków?
- Bez przesady, cloud nie jest nową koncepcją w świecie IT. Zdalny dostęp do mocy obliczeniowej komputerów, rozliczany za zużycie, był znany i wykorzystywany m.in. przez absolwentów kierunków ścisłych na uczelniach już w latach 70. Hosting jest technologią powszechnie stosowaną przez użytkowników prywatnych i biznesowych od wielu lat – uświadamia Marcin Szczepański, inżynier wsparcia sprzedaży rozwiązań chmurowych w Interactive Intelligence.
A jednak cloud computing nie zawsze i nie dla każdego jest najlepszym rozwiązaniem.
- Z outsourcingiem IT jest tak samo jak z outsourcingiem usług księgowych, windykacyjnych, zakupowych, sprzedażowych i każdych innych – musi być przemyślany i zastosowany, aby osiągnąć zdefiniowane cele, takie jak obniżenie kosztów, poprawa jakości, optymalizacja procesu – wskazuje Wiktor Doktór.