Polacy nie czują się społeczeństwem informacyjnym, ani nie zauważają korzyści płynących z e-governmentu. Przykładem może być wprowadzony z dużym rozgłosem podpis elektroniczny, który miał zrewolucjonizować wiele działań administracji publicznej. Tymczasem trudno znaleźć spektakularne przykłady jego zastosowania. Innym casusem są przetargi elektroniczne. W jednym z miast, które dzięki organizacji aż sześciu takich e-aukcji mogło stać się liderem w tej dziedzinie, cztery przetargi z przyczyn technicznych lub braku odpowiedniego zainteresowania zakończyły się fiaskiem, w dwóch pozostałych zawarto kontrakty o wartości zaledwie kilku tysięcy euro.
Przegrywamy jako kraj w konkurencji z naszymi partnerami z Europy Środkowej i Wschodniej: Estonią, Słowenią, Czechami czy Węgrami. Potwierdzają to wyniki raportu e-readiness 2005. Wyróżniającym przykładem z Estonii jest rządowy program e-gabinet, pozwalający usprawnić proces podejmowania decyzji na najwyższych szczeblach administracji publicznej, właśnie dzięki wykorzystaniu internetu.
Możemy brać przykład z Danii, która od wielu lat promuje tworzenie elektronicznych platform kontaktów między firmami z sektora MSP a administracją. Podobne inicjatywy w sektorze publicznym mają miejsce w Holandii, gdzie rząd, aby zmniejszyć koszty usług i uczynić je bardziej transparentnymi, wdraża spójny system do zarządzania HR dla wszystkich ministerstw. Dzięki temu rozwiązaniu, zamiast rozpraszania inicjatyw IT na kilka agencji rządowych, wdraża się je centralnie, co gwarantuje jasną ścieżkę rozwoju kadr w administracji, ujednolicenie siatki płacowej, a także kontrolę odpowiedzialności zawodowej pracowników.
Do elementów utrudniających rozwój technologii informatycznych i telekomunikacyjnych w Polsce można zaliczyć otoczenie polityczno-prawne oraz czynniki społeczno-kulturowe, takie jak: niższa od średniej europejskiej umiejętność obsługi komputera czy rzadkie korzystanie z internetu przez przedsiębiorców. Oczywiście taką sytuację należy próbować zmienić również przez inwestycje w nowoczesne rozwiązania w sektorze publicznym. Jak pokazały badania OBOP, przytłaczająca większość obywateli zamiast osobiście odwiedzać urzędy najchętniej kontaktowałaby się z nimi w inny sposób. Polacy chcieliby załatwiać sprawy urzędowe przez internet lub za pośrednictwem poczty elektronicznej, czy po prostu przez telefon. Dlaczego więc składanie deklaracji podatkowych, wyrabianie prawa jazdy lub dowodów osobistych, zgłaszanie kradzieży lub korzystanie z usług nie miałoby odbywać się tak samo jak w wielu już krajach — przez okienko... komputerowe.
Polska ma szansę szybciej tworzyć społeczeństwo informacyjne dzięki współpracy z innymi krajami i budowaniu wspólnych projektów. Przykładem takiego globalnego rozwiązania jest e-paszport, który nie tylko ułatwi nam podróżowanie po świecie, ale może zmienić też styl życia wielu Polaków. Dzięki zabezpieczeniom biometrycznym, e-paszport będzie najbardziej bezpiecznym dokumentem. Dzięki temu może stać się uniwersalnym, być może nawet jedynym, dokumentem jakiego będziemy potrzebowali, aby dokonywać płatności, potwierdzać posiadane uprawnienia (prawo jazdy, akty własności) czy dokonywać innych codziennych czynności prawnych.
Leszek Bartłomiejczyk dyrektor sektora publicznego IBM BCS na Europę Środkową i Wschodnią



