Blisko 150 mniejszych zakładów rozbioru mięsa nie spełnia wymagań czystości, a 97 przekroczyło limit produkcji. Ale i tak jest nieźle.
Wyniki wewnętrznej kontroli wszystkich zakładów rozbioru mięsa pozytywnie zaskoczyły nie tylko Główny Inspektorat Weterynarii (GIW), ale także unijnych urzędników. Sprawa dotyczy zwłaszcza badań dotyczących czystości mięsa.
— W ubiegłym roku po kontrolach unijnych pod adresem inspekcji padł poważny zarzut, że nie nakłada na kierowników zakładów obowiązku badania próbek wymazów z tusz i ścian pomieszczeń produkcyjnych. Dziś okazuje się, że przepisu tego nie stosuje tylko 150 zakładów o małej zdolności produkcyjnej. Z tej grupy nieco ponad 50 wdrożyło system, ale mają problemy z częstotliwością pobierania próbek — wyjaśnia Cezary Bogusz, zastępca głównego lekarza weterynarii.
To niedużo, w Polsce działa bowiem 2500 zakładów.
GIW wydał administracyjne decyzje zmierzające do wdrożenia systemu, a opieszałych przedsiębiorców ukarał maksymalnymi karami (300 zł). To jednak dopiero początek.
— Za tydzień, najdalej dwa do zakładów tych ponownie wejdą inspektorzy i w przypadku nieprzeprowadzenia stosownych badań lub złych wyników czasowo wstrzymają produkcję — zapowiada Cezary Bogusz.
Powiatowi lekarze weterynarii prześwietlali także zakłady pod kątem limitów produkcji. To jeden z elementów walki z szarą strefą. Przekroczenie limitów stwierdzono w 97 mniejszych firmach (8-10 proc. rynku) i trzech dużych podmiotach (na 690).