Mięsne rozterki Rosji

RB
opublikowano: 08-03-2007, 00:00

Zamiast kupować polskie mięso, Rosjanie wolą je sprowadzać aż z Ameryki Południowej.

Zamiast kupować polskie mięso, Rosjanie wolą je sprowadzać aż z Ameryki Południowej.

Rosja poszukuje alternatywnych dostawców towarów rolnych w Ameryce Łacińskiej — poinformowało wczoraj rosyjskie ministerstwo rolnictwa. Na celowniku są, m.in. Argentyna, Urugwaj i Paragwaj.

— Moskwa chce zwiększyć liczbę krajów, z których mogłaby importować mięso. Można zauważyć, że światowi liderzy produkcji wołowiny, tacy jak USA i Brazylia, chcą zmonopolizować rynek — mówi Siergiej Dankwert, szef rosyjskiej służby weterynaryjnej.

Zastanawia kierunek starań naszych sąsiadów. Choć Rosja ma możliwość importu produktów rolnych z Polski, nie robi tego. Ponad rok temu wprowadziła embargo na nasze mięso, twierdząc, że fałszujemy badania weterynaryjne. Strona polska usunęła uchybienia, ale zakaz pozostał.

Kreml obrał kurs na Amerykę Łacińską. Zachęcające są zwłaszcza obroty z Argentyną. W ubiegłym roku wyniosły 1,11 mld USD, co daje ponad 60- -procentowy wzrost w porównaniu z 2005 r.

— Rosja jest największym importerem produktów rolnych z Argentyny — nie ukrywa Siergiej Dankwert.

Samo zwiększenie importu ma być marchewką dla Buenos Aires, które zastanawia się nad restrykcjami na importowane z Rosji metale.

— Nasz deficyt w handlu z Argentyną wynosi 800 mln USD. Mogłaby ona znieść restrykcje na dostawy naszych metali oraz otworzyć swój rynek dla naszych firm energetycznych. To zbalansowałby deficyt — dodaje Siergiej Dankwert.

W kwietniu Argentyna podejmie decyzję.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: RB

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy