Mieszkaniowa hossa w Egipcie

Ceny nieruchomości luksusowych i ze średniej półki wzrosły nad Nilem od początku roku o 15 proc.

To skutek obrony Egipcjan przed inflacją i utratą wartości krajowego pieniądza — tłumaczy agencja Bloomberg.

— Ludzie boją się wybuchu inflacji, dewaluacji waluty i wprowadzenia kontroli kapitału. Jak sobie z tym radzą? Kupują mieszkania, jedyną rzecz, która nie traci wartości — komentuje Loic Pelichet, analityk biura NBK Capital. Od grudnia, kiedy egipski bank centralny przestał bronić kursu walutowego, tamtejszy funt osłabił się o 11,6 proc., a w czerwcu inflacja sięgnęła 9,8 proc., skłaniając egipską klasę średnią do szukania lokat umożliwiających zachowanie wartości pieniądza. Podobnej hossy nie widać jednak w segmencie lokali o niższym standardzie. Oprocentowanie pożyczek hipotecznych sięga 17 proc., skutecznie utrudniając zakup nieruchomości na kredyt. 90 proc. kupowanych jest za gotówkę albo na raty. Egipt nie jest odosobniony. Podobne konsekwencje ma wojna domowa w Syrii. Od wybuchu konfliktu w marcu 2011 r. ceny nieruchomości w niedotkniętych starciami dzielnicach Damaszku poszły w górę o 20-40 proc.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marek Wierciszewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu