Miles&More w BRE tylko dla wytrwałych

opublikowano: 03-09-2012, 00:00

Jeśli ktoś sądzi, że dzięki karcie Miles&More będzie latać jak Maklakiewicz z Himilsbachem we „Wniebowziętych”, to się rozczaruje.

Kiedy cztery lata temu Alior wprowadzał kartę lotniczą, był to obok karty LOT w Citibanku oraz podobnej karty w Dinners Club jedyny plastik do gromadzenia punktów wymiennych na bilety lotnicze. Dzisiaj amatorzy latania mają już znacznie większy wybór. Handlowy oprócz kart co-brandowych z LOT-em wydaje kartę Wizz Air, a Bank BPH Visa Ryanair.

Niedawno karty lotnicze wzbogaciły talię kart wydawanych przez Multibank i mBank. Bliźniaki z grupy BRE Banku przystąpiły do programu Miles&More, skupiającego przewoźników ze Star Alliance (należy do niego LOT), wiele hoteli, wypożyczalni samochodów oraz innych partnerów, u których zakupy premiowane są punktami wymiennymi na bilety. Łącznie 46 linii lotniczych i ponad 200 partnerów.

1 mila za 5 zł

mBank i Multibank wydają dwie karty Miles&More w wersji podstawowej i dla bogatszych klientów kartę Platinium. Obydwie premiowane są punktami na takich samych zasadach, ale ta druga pozwala szybciej uzbierać na bilet. Punkty przyznawane są według następującego przelicznika: za każdy wydane 5 zł kartą Mastercard Miles&More należy się 1 mila. Karta premium zarabia milę od każdych 3 zł. Jej posiadacz dostaje ponadto od banku na powitanie 6 tys. mil, podczas gdy przy zwykłej karcie pakiet powitalny wynosi 4 tys. mil.

Zarówno w wersji podstawowej jak też rozszerzonej co roku bank dolicza 1 tys. mil premii. Tysiące mil robią niemałe wrażenie, jednak niech nikt nie próbuje ich przeliczać na realne odległości. Najtańszy bilet w ramach programu kosztuje minimum 30 tys. mil, choć zdarzają się też promocyjne oferty w ramach programu, gdzie wymagana pula jest mniejsza. Za 10 tys. można polecieć z Krakowa i Katowic do Hannoweru, Monachium i Norymbergi.

Może lepiej do kina?

Żeby jednak uciułać mile na promocyjną ofertę trzeba często korzystać z karty kredytowej. Zdecydowana większość połączeń oferowanych w ramach Miles&More jest nieosiągalna dla zwykłego klienta banku, ponieważ żeby wejść do samolotu trzeba uzbierać dziesiątki tysięcy mil. Program ma sens ma raczej w przypadku karty Platinium, bo tylko przy dużych obrotach są szanse na uzbieranie na bilet. Poza tym samo ciułanie mil podczas zakupów nie na wiele się zda.

Trzeba orientować się jakie są aktualne promocje u partnerów programu i co można dzięki nim zyskać. mBank i Multibank przekonują, że program jest tylko dodatkiem do karty kredytowej. To prawda, bardzo ciekawym dodatkiem, ale tylko dla klientów, którzy często posługują się kartą i przy tym dużo podróżują.

Najlepiej zbierać mile płacąc u partnerów programu. W ubiegłym tygodniu Lufthansa dawała 5 tys. mil premiowych za loty z Berlina do ponad 30 europejskich miast. W tej samej linii lotniczej można dostać bilet do Bejrutu lub Tel Awiwu za 10 tys. mil premiowych. Zanim jednak ktoś ulegnie wizjom dalekich podróży, może powinien zastanowić się nad inną kartą, np. Mastercard World, która również podpięta jest pod pogram partnerski, a nagroda, np. bilet do kina, jest bardziej osiągalna niż bilet lotniczy.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Eugeniusz Twaróg

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu