Kolejarze mają zagwarantowane finansowanie inwestycji do 2023 r. Dzięki wydatkom na poziomie 67,5 mld zł za osiem lat podróżni będą mogli się cieszyć z 8,5 tys. km przebudowanych torów.
Taki jest plan. Na razie modernizacyjne tempo nie powala na kolana. W 2017 r. długość przebudowanych tras kolejowych, finansowanych z mijającej perspektywy UE, wyniesie zaledwie 500 km. Na szczęście będzie przybywać linii, na których pociągi mogą jechać powyżej 160 km/h. Na razie ich długość wynosi zaledwie 90 km, w 2017 r. ma to być 250 km, a w 2023 r. — 350 km. To wszystko dzięki realizacji Krajowego Programu Kolejowego (KPK), który wczoraj przyjął rząd.
— KPK to dwukrotnie więcej pieniędzy na kolej niż w kończącej się perspektywie finansowej. Ich efektywne wydanie gwarantują usprawnione w PLK procedury, profesjonalne sprawdzanie jakości i coraz lepsza współpraca z wykonawcami — mówi Andrzej Filip Wojciechowski, prezes PKP Polskich Linii Kolejowych (PLK). Z opublikowanego przez resort infrastruktury raportu z konsultacji społecznych wynika jednak, że wiele firm i organizacji ma wątpliwości co do efektywności inwestycji.
„Za kluczowe zastrzeżenia (…) można uznać niewłaściwie zdefiniowane cele i mierniki realizacji (…) w zakresie wyłącznie średniej prędkości, a nie czasu jazdy.(…) Dla żadnej inwestycji nie opisano zakresu prac, parametrów technicznych, tj. prędkości maksymalnej, liczby torów, przepustowości, czasu oraz korzyści wynikających z realizacji inwestycji dla przewoźników kolejowych” — takie uwagi zaprezentowało Forum Kolejowe — Railway Business Forum (RBF), reprezentujące m.in. PKP Intercity, Łódzką Kolej Aglomeracyjną, Jastrzębską Spółkę Kolejową, Trakcję PRKiL i Zespół Doradców Gospodarczych TOR.
Przedstawiciele forum oraz innych organizacji uważają, że mierząc efekty programu, warto pokazać nie tylko liczbę zmodernizowanych linii czy prędkość pociągów, ale także to, czy lub o ile realnie zostanie skrócony czas jazdy po wykonaniu inwestycji.