Miliardy z CO2 i tak trafią do energetyki

Rząd musi zdecydować, jak wykorzysta uprawnienia CO2 warte dziś 6,5 mld EUR. Mogą zasilić budżet, ale firmy, którym je odbierze, coś z tego dostaną.

Ewentualna decyzja polskiego rządu, zakładająca rezygnację z przekazywania energetyce darmowych uprawnień do emisji dwutlenku węgla, nie będzie dla energetyki problemem — wynika z opinii analityków.

Uprawnienia do emisji dwutlenku węgla to w istocie system
wsparcia inwestycji w energetyce (na zdjęciu Bełchatów, największa elektrownia
w Polsce). W zamian za bezpłatne uprawnienia spółki muszą realizować projekty
modernizacyjne. Pozwala to złagodzić wzrost cen energii dla odbiorców końcowych
Zobacz więcej

BEZPŁATNE, ALE NIE DARMOWE:

Uprawnienia do emisji dwutlenku węgla to w istocie system wsparcia inwestycji w energetyce (na zdjęciu Bełchatów, największa elektrownia w Polsce). W zamian za bezpłatne uprawnienia spółki muszą realizować projekty modernizacyjne. Pozwala to złagodzić wzrost cen energii dla odbiorców końcowych Fot. Bloomberg

O sprawie napisała agencja Bloomberg. Powołując się na nieoficjalne źródła, podała, że po 2021 r. polski rząd prawdopodobnie zrezygnuje z wyłączeń, które umożliwiają producentom energii elektrycznej i firmom przemysłowym uzyskiwanie bezpłatnych uprawnień. To zaś oznacza, że rząd będzie musiał zdecydować, w jaki inny sposób zagospodaruje uprawnienia do emisji minimum 270 mln ton CO 2, które będą Polsce przysługiwać w latach 2021-30. Ich dzisiejszą wartość można szacować na ok. 6,5 mld EUR. Polska może być już drugim z kolei krajem, który zrezygnuje z przekazywania darmowych limitów emisji po 2021 r. W maju o takiej decyzji poinformowali Czesi. Zamierzają przekazać uprawnienia do specjalnego funduszu modernizacyjnego, który następnie je sprzeda, by sfinansować rozwój w obszarze efektywności energetycznej i odnawialnych źródeł energii. Inna opcja zakłada sprzedawanie uprawnień na aukcjach. Blooomberg przypomina, że połowa wpływów z takich aukcji musi być przez rząd przeznaczana na cele związane z klimatem.

Poza Polską i Czechami takie decyzje podjąć muszą: Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Estonia, Węgry, Łotwa, Litwa, Rumunia i Słowacja. Bloomberg przypomina w depeszy, że w lutym partia rządząca przedstawiła program socjalny wart 11 mld USD. Wpływy ze sprzedaży CO 2 mogą więc być cennym źródłem dochodów budżetu. Taka sugestia skłoniła część ekspertów do komentowania na gorąco, że energetyka może ucierpieć finansowo na próbach łatania państwowej kasy. Giełdowe notowania firm energetycznych, m.in. państwowych PGE, Tauronu, Energi i Enei, nie reagowały jednak na te doniesienia.

— Taka decyzja jest przez rynek oczekiwana. Wycofanie uprawnień z tzw. systemu derogacji daje rządowi większą elastyczność. Energetyka i tak dostanie jakąś część tych pieniędzy w formie grantów na projekty — uważa Kamil Kliszcz, analityk DM mBanku.

Paweł Puchalski, analityk biura maklerskiego Santander, podziela tę opinię. To, że Polska pójdzie w ślady Czechów, było jego zdaniem spodziewane. Mówi o tym również Aleksander Śniegocki, kierownik projektu energia i klimat w WiseEuropa.

— Od jakiegoś czasu mówiło się o przesunięciu uprawnień do Funduszu Modernizacyjnego, zapewniającego rządowi więcej elastyczności we wsparciu wybranych dużych projektów, realizowanych przez spółki energetyczne. Nawet jeżeli pieniądze ze sprzedaży uprawnień trafią ostatecznie do budżetu lub zostaną skierowane na inne cele inwestycyjne, takie jak walka ze smogiem, nie będzie to duży cios dla energetyki. Efektem będzie raczej nieco szybszy wzrost cen energii elektrycznej w porównaniu do scenariusza z darmowymi uprawnieniami — uważa Aleksander Śniegocki.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Magdalena Graniszewska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy