Samorządy nie powinny się martwić – w unijnej perspektywie finansowej na lata 2014-20 strumień dotacji do lokalnych władz nie powinien się zmniejszyć. Polski rząd wierzy, że w czasie zbliżających się negocjacji między krajami członkowskimi uda się utrzymać ważną rolę samorządów w dystrybuowaniu pomocy.
- W obecnym rozdaniu polskie samorządy dostały do podziału 25 mld EUR. Nie sądzę, by w nowej puli było mniej – oświadczyła Elżbieta Bieńkowska, minister rozwoju regionalnego, na Forum Ekonomicznym w Krynicy.
Gotowa broń
Przedstawiona w ostatnich miesiącach przez Komisję Europejską wstępna propozycja budżetu siedmioletniego utrzymuje decentralizację rozdzielania funduszy unijnych. Na jesieni rozpoczną się jednak negocjacje między rządami państw o ostateczny kształt budżetu.
- Propozycja KE jest dla nas satysfakcjonująca. Samorządy nadal są tam filarem rozdzielania pieniędzy. Obawiamy się jednak, co z tym dobrym pomysłem zrobią rządy państw w Radzie Europejskiej – mówi Mercedes Besso, przewodnicząca Komitetu Regionów Unii Europejskiej – instytucji reprezentującej we wspólnocie europejskie samorządy.
Jej zdaniem, kryzys może skłonić część państw do ograniczania znaczenia polityki regionalnej w unijnym budżecie. Bogatsze kraje mogą mniej chętnie wspierać biedniejsze polskie regiony.
- Takie sygnały do nas docierają. To jest zagrożenie – mówi Mercedes Besso.
Jednak według Elżbiety Bieńkowskiej, właśnie kryzys coraz częściej jest argumentem dla rządów państw, że polityka regionalna powinna być utrzymana w obecnej formie.
- To jest instrument, jakiego nie mają inne regiony – USA czy Chiny. Polityka regionalna to gotowe narzędzie, dzięki któremu władze Unii mogą w najbardziej efektywny sposób „pompować” pieniądze w gospodarkę. Fundusze docierają do miejsc – firm, samorządów, pracowników – w których mogą pracować najlepiej. Unia ma lata doświadczenia w posługiwaniu się tym narzędziem i powinna go wręcz wzmacniać, by w razie czego walczyć nim z kryzysem – mówi Elżbieta Bieńkowska.
Czas start
Minister zaznacza jednak, że polityka regionalna nie powinna być przedstawiana jako działalność Robin Hooda.
- Jeśli będziemy mówić, że bogaci mają wspierać biednych, część krajów może być przeciw. Musimy pokazywać, że każdy region warto wspierać, również te biedniejsze – mówi minister rozwoju.
Podobnego zdania jest Hanna Gronkiewicz-Waltz, prezydent Warszawy.
- Duże, bogate miasta też mają duże potrzeby: obwodnice, linie metra, rewitalizacja części zabudowań – przekonuje.
Choć minie jeszcze prawdopodobnie kilka miesięcy, zanim znane będą szczegóły unijnego budżetu siedmioletniego, Elżbieta Bieńkowska namawia władze województw, by już teraz tworzyły nowe regionalne programy operacyjne.
- Cały czas mam nadzieję, że nie będzie poślizgu i z początkiem 2014 r. Unia ruszy z nową perspektywą. To oznacza, że 2013 r. to będzie czas negocjacji z komisją programów operacyjnych, wiec w 2012 r. samorządy powinny mieć gotowe projekty – mówi Elżbieta Bieńkowska.
