Marek Balicki zarzucił szefowi PHF nieprawidłowości we wprowadzaniu na rynek nowych leków. Sprawa trafiła do prokuratury.
Marek Balicki, minister zdrowia, złożył w prokuraturze apelacyjnej w Warszawie zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa przez Andrzeja Kleszczewskiego, prezesa Polskiego Holdingu Farmaceutycznego (PHF).
— Potwierdzam, że złożyłem doniesienie w sprawie prezesa PHF — mówi Marek Balicki.
Z pozostałymi pytaniami odsyła do prokuratury. Ta na razie ma jeszcze niewiele do powiedzenia. Dopiero trzy dni temu sprawa została przekazana do rozpatrzenia prokuratorowi okręgowemu.
Jesienne wyznania
W uzasadnieniu doniesienia, do którego dotarliśmy, czytamy, że minister zarzuca prezesowi PHF, iż starając się o wpisanie na listę leków refundowanych nowych produktów Polfy Tarchomin, napisał nieprawdę.
„Z oświadczeń prezesa Kleszczewskiego wynika, iż już w dniu złożenia tych oświadczeń (24 września i 16 listopada 2004 r. — przyp. red.) zapewniona jest ciągłość dostaw na rynek krajowy (pięciu — przyp. red.) preparatów leczniczych, zaś zdolność produkcyjna spółki umożliwia 100-proc. pokrycie aktualnego zapotrzebowania rynku krajowego” — czytamy w zawiadomieniu ministra Balickiego.
W uproszczeniu chodzi o to, że prezes Kleszczewski zapewnił, iż już jesienią może sprzedawać wspomniane leki i nie uprzedził, że wprowadzenie ich na rynek nastąpi dopiero po spełnieniu określonego warunku.
— To nieprawda. W załączonych dokumentach wyraźnie zaznaczyliśmy, że wymieniane produkty nie występowały w obrocie w dniu składania wniosków o włączenie ich do refundacji — odpowiada Andrzej Kleszczewski, który jako prezes Tarchomina do stycznia tego roku uczestniczył w przygotowaniach wprowadzenia na rynek nowych leków.
Papierkowa robota
Szef PHF zapewnia, że odpowiedzialność za opóźnienia nie leży po stronie fabryki. Jego zdaniem, to urzędnicy nie dopełnili formalności.
— Fabryka ma odpowiednie zdolności wytwórcze i już wyprodukowała ponad 170 tys. opakowań tych leków. Czekają w magazynach. Nie mogły zostać wprowadzone do sprzedaży, bo mimo że wykonaliśmy więcej badań niż wymaga tego nowe prawo, urząd rejestracji leków i Ministerstwo Zdrowia nie wydały przed końcem 2004 r. zaświadczeń o dopuszczeniu do obrotu. Na nie Tarchomin nadal czeka — przekonuje Andrzej Kleszczewski.
Potwierdza to Dariusz Sobczak, obecny szef Tarchomina.
Szef PHF zapewnia, że dla każdego nowego preparatu producent przeprowadził komplet wymaganych badań i to na pewno nie ich brak jest powodem odkładania decyzji o dopuszczeniu do obrotu.
Dlaczego minister Balicki zdecydował, że to prokuratura powinna wyjaśnić sprawę rozgrywającą się na podwórku resortu zdrowia? Wśród obserwatorów rynku leków pojawiły się sugestie, że resort może mieć innego kandydata na stanowisko szefa PHF i chce zdyskredytować obecnego.
— Ani w tym przypadku, ani w przypadku żadnej innej spółki nigdy nie zgłaszałem własnych kandydatów — stanowczo odpowiada Marek Balicki.
— Zarzuty ministra skierowane są imiennie przeciwko mnie, chociaż pod dokumentami dotyczącymi nowych leków podpis składał cały zarząd Tarchomina. Wiem, że są inne firmy, które także nie wprowadziły do sprzedaży leków wpisanych na listę refundacyjną. Jednak ich resort nie skarży do prokuratury — mówi Andrzej Kleszczewski.