Minister Gawlik oberwał za KGHM

opublikowano: 24-05-2012, 00:00

Wiceminister skarbu dwukrotnie opowiedział się za niezmienianiem szefa miedziowej spółki, czym rozzłościł ministra. I podał się do dymisji

Zdzisław Gawlik, wiceminister skarbu, podał się we wtorek do dymisji — dowiedział się nieoficjalnie „Puls Biznesu”. Wszystko wskazuje na to, że minister skarbu nie będzie go zatrzymywał, bo relacje między panami są chłodne.

Ale nie oznacza to, że wiceminister pożegna się ze stanowiskiem. Według naszych nieoficjalnych informacji, potwierdzonych w kilku źródłach, dokument z rezygnacją Zdzisława Gawlika już raz trafił na biurko premiera, ale wówczas Donald Tusk go nie podpisał.

Jan Bury odejdzie

W połowie grudnia „Puls Biznesu” jako pierwszy poinformował, że w resorcie skarbu dojdzie do zmian. Informowaliśmy m.in., że ze stanowiska odejdzie Jan Bury, który został szefem klubu PSL, a przyjdzie Urszula Pasławska, wicemarszałek województwa warmińsko-mazurskiego. W lutym nasze informacje oficjalnie potwierdził Waldemar Pawlak. Minęły trzy miesiące i cisza.

— Plan jest dalej aktualny. Minister postanowił, że lepiej będzie, jak Jan Bury wdroży Urszulę Pasławską w nowe obowiązki — mówi nasz informator. Według naszych informacji, do roszady dojdzie w wakacje.

Atak za obronę

Do czasu decyzji premiera resort skarbu nie chce oficjalnie potwierdzić naszych informacji, ale…

— Fluktuacja kadr jest czymś naturalnym i w administracji, i w biznesie. MSP nie odbiega od tego modelu i takich zmian zawsze należy się spodziewać — mówi Magdalena Kobos, rzeczniczka resortu skarbu.

Dlaczego Zdzisław Gawlik chce odejść? Bo spotkała go ostra krytyka za publiczne wypowiedzina temat KGHM. Na tyle ostra, że wiceminister poczuł się dotknięty — publicznie poważono jego kompetencje. Pod koniec stycznia, tuż przed posiedzeniem rady nadzorczej KGHM w nowym składzie, głośno było o tym, że prezes Herbert Wirth zostanie odwołany. Wówczas wiceminister Gawlik wziął go w obronę.

— O prezesie i zarządzie KGHM mogę mówić tylko dobrze. Zarząd odniósł wiele sukcesów, zwłaszcza w ostatnich trzech latach, czego najlepszym dowodem są wyniki KGHM. Nie widzę żadnych powodów, żeby rada miała podejmować decyzje w sprawie zmian w zarządzie KGHM — mówił Zdzisław Gawlik w rozmowie z dziennikarzami.

Według naszych ustaleń, został wezwany do gabinetu ministra i ostro skrytykowany, a następnego dnia w mediach pojawiło się oficjalne dementi.

— Wypowiedź wiceministra należy traktować wyłącznie jako jego opinię. Prezesem KGHM zostanie zwycięzca niezależnego konkursu, prowadzonego przez radę nadzorczą i firmę headhunterską — informowała Magdalena Kobos, rzeczniczka resortu.

Miesiące ciszy

Według niektórych naszych źródeł, wiceminister dostał nawet zakaz wypowiadania się na tematy związane z konkursem w KGHM. Wytrzymał aż do końca terminu składania zgłoszeń w konkursie. Wówczas jasno opowiedział się za tym, by Herbert Wirth pozostał na stanowisku drugą kadencję.

— Ten zarząd zrobił wiele dobrego. Patrząc choćby na progresję wyników spółki. To nie wzięło się z niczego. Jest to na pewno zasługa tych osób. Dla mnie powinien on pozostać. Jest to człowiek, którego szkoda byłoby stracić — powiedział PAP 9 maja Zdzisław Gawlik.

I wszystko potoczyło się według znanego scenariusza — wiceminister dostał reprymendę, ujął się honorem i złożył dymisję.

O jego losie zdecyduje premier. Nie wszyscy łączą dymisję wiceministra tylko z KGHM.

— Już pod koniec ubiegłego roku mówił, że jest zmęczony i chce odejść — mówi anonimowo urzędnik resortu skarbu.

— Zdzisław Gawlik jest doktorem habilitowanym, wykładowcądwóch uczelni, z resortem jest związany od wielu lat. Ma duże poczucie niezależności, a do spraw podchodzi merytorycznie. Jednak od pewnego czasu jest w ministerstwie spychany na margines — tłumaczy nasz informator.

Z drugiej strony Gawlik to ostatni reprezentat ekipy Aleksandra Grada w kierownictwie resortu.

— Minister ma prawo dobierać sobie współpracowników — zauważa inny rozmówca.

Rollercoaster

Zdzisław Gawlik mógł poczuć się pewnie, wspierając prezesa, bo pojawiło się wiele symptomów wskazujących, że Herbert Wirth ma szanse na reelekcję.

Jego notowania u ministra Budzanowskiego od początku nie były wysokie. Resort chłodno oceniał przejęcie Quadry, a ponadto szef KGHM dla niektórych był „człowiekiem Schetyny”. Ale od pewnego czasu minister cieplej o nim mówił. Bardzo dobre wrażenie zrobił nowy nabytek podziwiany podczas niedawnej wizyty w Kanadzie. A na dodatek ostatnio ociepliło się na linii Tusk — Schetyna.

Nowego szefa KGHM poznamy za kilka tygodni. Według naszych informacji, kandydaci już zostali przesłuchani w siedzibie head-huntera. Do końca maja ma on przedstawić krótką listę kandydatów, którzy stawią się na decydujące spotkania z radą nadzorczą.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane