Wojciech Jasiński zapowiada konsolidację elektrowni, których prywatyzacja formalnie trwa. I nie wiadomo też, z czym chce je łączyć.
Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) zamierza objąć administracyjną konsolidacją całą elektroenergetykę — wynika z wczorajszej wypowiedzi Wojciecha Jasińskiego, ministra skarbu, dla radiowej „Jedynki“. Jak powiedział wczoraj szef MSP, są chętni na Zespół Elektrowni Dolna Odra (ZEDO) i Ostrołęka oraz na Elektrownię Kozienice, ale rząd ma inną propozycję, którą minister określił jako uczciwą.
— Chcemy skonsolidować energetykę i następnie puścić na giełdę. Jest to droga dobra, uczciwa, korzystna dla gospodarki. Jeśli my energetyki nie skonsolidujemy pionowo, zrobią to inni — stwierdził Wojciech Jasiński.
Minister vs minister
Nie wiadomo tylko, jaką wizję konsolidacji tych elektrowni ma minister. W programie rządu, którego realizacja z wolna się zaczyna, przewidziano, że z tej trójki tylko ZEDO wejdzie do jednej z dwóch powstających grup — Polskiej Grupy Energetycznej. Według informacji „PB”, przedstawiciele dwóch pozostałych elektrowni nie biorą udziału w pracach powołanych niedawno zespołów, które mają przygotować konsolidację.
Czyżby minister chciał połączyć Kozienice i Ostrołękę z dwoma nieprzypisanymi do żadnej z grup dystrybutorami — gdańską Energą i poznańską Eneą? Być może, choć z treści wywiadu, którego Wojciech Jasiński udzielił w piątek agencji Reutera, nic takiego nie wynika. Przeciwnie, minister mówi w nim o giełdowej sprzedaży mniejszościowych pakietów akcji samych dystrybutorów.
Informacje, które uzyskaliśmy w MSP, dodatkowo zaciemniają obraz sytuacji. Jak poinformowało nas biuro prasowe ministerstwa, przetargi na Ostrołękę i Kozienice formalnie wciąż trwają, ale…
— Zainteresowani inwestorzy zostali poproszeni o przedłużenie ważności ofert. Wszyscy przedłużyli terminy, jednak formalnie nie są już nimi związani, bo od ich złożenia upłynęło zbyt wiele czasu —twierdzi Agnieszka Steindl z biura prasowego MSP.
Próba czasu
Inwestorom z pewnością trudno wyciągnąć z tych niespójnych deklaracji jakiekolwiek wnioski. Do niepewności i długiego oczekiwania zdążyli się już jednak przyzwyczaić.
Przypomnijmy długą historię prywatyzacji Kozienic i Ostrołęki. Ostatnie zaproszenie do rokowań w sprawie prywatyzacji Zespołu Elektrowni Ostrołęka (poprzedni przetarg zakończył się bez rozstrzygnięcia trzy lata temu) ukazało się 14 grudnia 2004 r. Z trójki inwestorów, którzy na nie odpowiedzieli, po ponad ośmiu miesiącach od złożenia ofert stworzono krótką listę, na której znalazły się Electrabel Połaniec i konsorcjum Elnordu z gdańską Energą. Formalnie ministerstwo prowadzi z nimi rokowania od 1 września 2005 r. W rzeczywistości, jak twierdzą inwestorzy, żadnych rozmów nie ma, a oferty zostały przedłużone z inicjatywy potencjalnych nabywców, a nie na prośbę MSP.
Historia prywatyzacji Kozienic jest równie długa. Po nieudanym przetargu, od którego ministerstwo skarbu zdecydowało się odstąpić (z powodu braku satysfakcjonujących ofert), 11 sierpnia 2004 r. zapadła decyzja o skierowaniu spółki na giełdę. Do oferty publicznej nie doszło. 19 maja 2005 r. ponownie zaproszono potencjalnych nabywców do składania ofert. Wpłynęły licznie, a na krótką listę dostało się aż sześciu zainteresowanych — czeski CEZ, hiszpańska Endesa i Iberdrola, poznańska Enea, niemieckie PCC i szwedzki Vattenfall. I co? I nic. Z końcem września resort podjął decyzję o dalszych negocjacjach. 17 listopada poprosił inwestorów o uzupełnienie ofert. Na zaproszenie odpowiedzieli wszyscy z wyjątkiem PCC. Z ostatniego komunikatu MSP w tej sprawie wynika, że równoległe rokowania z zainteresowaną piątką trwają od… 13 grudnia 2005 r. Nie trzeba chyba dodawać, że w rzeczywistości również w tym przetargu nic się nie dzieje.



