Minister skarbu ogłasza optymistyczne plany prywatyzacji, a tymczasem posłowie nie chcą sprzedać energetyki, lecz tworzyć narodowy koncern.
Na piątkowym spotkaniu zorganizowanym przez Amerykańską Izbę Handlową w Polsce Zbigniew Kaniewski, minister skarbu, przedstawił plany resortu. Powiało optymizmem. Wbrew obawom rynku i sceptycznym opiniom własnych analityków, Ministerstwo Skarbu Państwa (MSP) chce jeszcze w tym roku zrealizować trzy, a może nawet cztery wielkie giełdowe projekty prywatyzacyjne.
Największy z nich to PKO BP. Doradca prywatyzacyjny, którego po czterech nieudanych przetargach MSP wybiera z wolnej ręki, powinien być znany około 20 marca. Według Zbigniewa Kaniewskiego, mniejszościowy pakiet akcji banku (do 30 proc.) ma trafić w ręce giełdowych graczy już w IV kw. 2004 r., choć jeszcze niedawno resort sygnalizował, że prawdopodobnym terminem jest I kw. 2005 r.
To nie wszystko. Według szefa MSP, do końca roku resort zdąży wprowadzić na parkiet mniejszościowe pakiety akcji Południowego Koncernu Energetycznego i Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa, a być może również poznańskiej Enei, największego w kraju dystrybutora energii elektrycznej. Rzeczywiście wydaje się, że w zamrożonych od miesięcy projektach coś drgnęło — w ubiegłym tygodniu MSP nareszcie uruchomiło procedury wyboru doradców prywatyzacyjnych, co pozwala wierzyć, że naprawdę zamierza sprzedać duże spółki. Pytanie, czy rzeczywiście ma szansę zdążyć?
— Pracujemy nad skróceniem procedur. Chodzi o to, żeby instytucje uczestniczące w prywatyzacji, np. KPWiG, potraktowały najważniejsze projekty priorytetowo — wyjaśniał Andrzej Szarawarski, wiceminister skarbu, po wczorajszym wspólnym posiedzeniu sejmowych komisji skarbu i gospodarki.
Na posiedzeniu posłowie, nie zważając na te plany, omawiali własną koncepcję prywatyzacji. Zastanawiali się nad projektem uchwały wzywającej rząd do wstrzymania prywatyzacji energetyki i przedstawienia inicjatywy ustawodawczej powołującej Narodowy Koncern Energetyczny.



