Ministerstwo będzie pisać podręczniki

opublikowano: 03-02-2014, 00:00

Podręcznik dla pierwszaków stworzy resort edukacji, wystrzegający się współpracy z wydawcami. Rodzice mają mocno oszczędzić.

Znamy kolejne szczegóły podręcznikowych planów polskiego rządu. Podczas zorganizowanej w sobotę konferencji z udziałem premiera i minister edukacji narodowej, zapowiedziano, że od września wszyscy pierwszacy będą uczyć się z jednego podręcznika, który w ekspresowym tempie ma przygotować Ośrodek Rozwoju Edukacji, podległy MEN. Wszystko po to, by — jak podkreśla premier — ulżyć kieszeniom rodziców, nawet za cenę wojny z wydawcami edukacyjnymi.

— Chcemy wyeliminować podręcznikową patologię, czyli wymuszanie od rodziców znacznie większych pieniędzy, niż wynikałoby to z racjonalnych kosztów. Wydatki na przygotowanie i produkcję podręcznika nie powinny przekroczyć 10 mln zł, tymczasem koszt standardowego zestawu książek dla 550 tys. nowych pierwszaków sięgnąłby 140 mln zł — mówił Donald Tusk.

Projekt ustawy w tej sprawie ma na początku lutego trafić do konsultacji społecznych.

Wiadomo już jednak, że resort edukacji chce samodzielnie przygotowywać podręczniki dla klas 1-3, które trafiałyby do szkół i były wypożyczane uczniom.

— Sami weźmiemy na siebie obowiązek przygotowania podręcznika, bo nie mamy dobrych doświadczeń z wydawcami. Gdy MEN ogłaszał przetarg na budzący ich opór projekt darmowych e-podręczników do kształcenia ogólnego, większość branży po prostu go zbojkotowała — tłumaczyła Joanna Kluzik—Rostkowska, minister edukacji narodowej.

Szefowa resortu edukacji zapowiada też, że od przyszłego roku podręczniki dla wszystkich klas będą dopuszczanedo użytku tylko wtedy, gdy będzie można ich używać przez „co najmniej trzy lata”. Model z darmowym książkami, należącymi do szkół, działa w wielu innych krajach europejskich — MEN powołuje się m.in. na przykłady Wielkiej Brytanii, Cypru, Słowacji czy Holandii. Standardem jest jednak wybieranie przez nauczycieli między wieloma pozycjami, przygotowywanymi przez wydawców — tymczasem w Polsce podręcznik ma być tylko jeden i powstanie bez udziału branży.

— W krajach, które tak jak Polska są w czołówce rankingu jakości edukacyjnej PISA — czyli m.in. w Finlandii, Holandii, Estonii, Wielkiej Brytanii i Niemczech — podręczniki są finansowane przez władze lub powołane do tego instytucje, ale to nauczyciel wybiera konkretny podręcznik z oferty wydawców. Podręcznik jest tylko jeden w dołującej w rankingach edukacyjnych Grecji, gdzie rodzice popołudniami wysyłają dzieci do szkół prywatnych, oraz od niedawna na Węgrzech — mówi Jarosław Matuszewski z WSiP, przewodniczący sekcji wydawców edukacyjnych Polskiej Izby Książki.

Wydawcy twierdzą, że tworzenie podręcznika zajmuje minimum 1,5 roku, tymczasem resortowa książka dla pierwszaków teoretycznie powinna być gotowa już w połowie czerwca, jeśli ma obowiązywać od września. Dlatego apelują o skorzystanie z ich rozwiązań.

— Zdajemy sobie sprawę, że rynek nie będzie wyglądał już tak, jak do tej pory, ale nie ma potrzeby wyrzucać istniejących rozwiązań do kosza. Wydawcy już mają w ofercie takie podręczniki, które spełniałyby rządowe kryteria, a po odjęciu marży dystrybutora ich koszt nie przekraczałby 20 zł na książkę, czyli tyle, ile ma kosztować rządowy podręcznik. Warto skorzystać ze sprawdzonych rozwiązań, jesteśmy gotowi do rozmów z premierem w tej sprawie — mówi Jarosław Matuszewski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu