Ministerstwo obiecuje odrobić braki w prywatyzacji

Agnieszka Berger
09-08-2006, 00:00

Debiut Ruchu na GPW w listopadzie, lista spółek strategicznych do końca roku i 1,2-1,5 mld zł wpływów z prywatyzacji — oto plan resortu skarbu.

1,2-1,5 mld zł — tyle, zdaniem Pawła Szałamachy, sekretarza stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa (MSP), wynosi realna suma tegorocznych wpływów z prywatyzacji. To mniej więcej 4 razy mniej niż zapisano w budżecie, jednak — zdaniem wiceministra — nie oznacza to, że prywatyzacja zahamowała. Po prostu nie ma fajerwerków.

— Śledząc statystyki prywatyzacyjne, można zauważyć, że zazwyczaj 2-3 duże transakcje przygotowywane z dużym wyprzedzeniem dostarczają 80-90 proc. zaplanowanych w budżecie wpływów. W tym roku, z uwagi na przesunięcie dużych transakcji sprzedaży Zespołu Elektrowni Dolna Odra i Elektrowni Kozienice w związku z konsolidacją sektora, mamy duży spadek wpływów, ale zamierzamy odrobić to z nawiązką w kolejnych latach — zapowiada Paweł Szałamacha.

W tym roku niedobór wpływów z prywatyzacji MSP zrekompensuje częściowo zwiększonymi przychodami z dywidend. Resort stanowczo protestuje przeciwko zarzutom drenowania państwowych spółek.

— Stopa dywidendy, z wyjątkiem KGHM, pozostała mniej więcej na poziomie z poprzednich lat. Wpływy są większe, bo jest dobra koniunktura w gospodarce i firmy osiągają większe zyski — przekonuje wiceminister.

Pseudoprywatyzacja

Pieniądze ze spółek kontrolowanych przez resort skarbu wpływają do państwowej kasy wprost jako dywidendy, a także nie wprost — w drodze pseudoprywatyzacji, jaką jest zakup jednej państwowej firmy przez inną. Przykładem sprzedaż Zespołu Elektrociepłowni Bydgoszcz Elektrowniom Szczytowo-Pompowym, spółce z grupy kapitałowej w 100 proc. państwowych Polskich Sieci Elektroenergetycznych. Wczoraj MSP ogłosiło, że uzgodniło z „inwestorem” kluczowe parametry transakcji.

Państwowej kasy nie zasili giełdowa oferta akcji Ruchu, którą Paweł Szałamacha zapowiada na listopad.

— Mandat doradcy prywatyzacyjnego umożliwia tylko przygotowanie oferty nowej emisji akcji Ruchu. Żeby sprzedać papiery należące do skarbu państwa, musielibyśmy powtarzać całą procedurę — wyjaśnia wiceminister.

Na giełdę mają trafić walory stanowiące do 30 proc. podwyższonego kapitału spółki.

— Decyzja o wielkości emisji będzie zależała od planu inwestycyjnego, nad którym pracuje nowy zarząd Ruchu — mówi Paweł Szałamacha.

Równi i równiejsi

Wiceminister dodaje, że przed debiutem wartość spółki ma wzrosnąć dzięki renegocjowaniu przez nowy zarząd niezbyt korzystnych kontraktów, a także podpisanego przez poprzednich szefów firmy układu zbiorowego z pracownikami, gwarantującego im pięcioletnie zatrudnienie.

— Takie gwarancje to duży ubytek wartości dla spółki, która ma trafić na giełdę — uważa Paweł Szałamacha.

Ciekawe, że MSP nie patrzy w ten sam sposób na umowy społeczne, którymi swoje interesy zabezpieczyli pracownicy firm energetycznych, uzyskując często 10-letnie gwarancje zachowania posad. Według zapowiedzi resortu skonsolidowane firmy z tego sektora mają zadebiutować na giełdzie w latach 2007-08.

— To układ zastany (podobnie jak w Ruchu — red.), a poza tym Ruch — w przeciwieństwie do energetyki — działa na rynku konkurencyjnym — argumentuje wiceszef MSP.

Jak się ma ta argumentacja do szumnych zapowiedzi rządu o rychłej liberalizacji rynku energii, której nie przeszkodzą ponoć plany silnej koncentracji branży? Na to pytanie wiceminister nie znalazł odpowiedzi.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Berger

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Ministerstwo obiecuje odrobić braki w prywatyzacji