Nadchodzi rewolucja dla polskiej energetyki i rolnictwa. Tak przynajmniej widzi to Stanisław Gawłowski, wiceminister środowiska. Wywoła ją nowe prawo wodne, które wprowadzi m.in. obowiązkową opłatę dla przemysłu energetycznego za korzystanie z rzek.

— Większe koszty to mniejsze zyski lub wyższe ceny energii — komentuje tę perspektywę dosadnie Mirosław Bieliński, prezes Energi. Nie spodziewa się jednak szalonego wzrostu kosztów wynikających z nowych przepisów (opartych na unijnej ramowej dyrektywie wodnej).
— Nowe stawki nie powinny istotnie odbiegać od kwot, które i tak już płacimy np. na mocy umów związanych z funkcjonowaniem naszej elektrowni wodnej we Włocławku [największa elektrownia wodna w Polsce — red.] — wyjaśnia Mirosław Bieliński.
Podobnego zdania jest Marcin Markiewicz, szef rady nadzorczej MEW, inwestującej w małe elektrownie wodne.
— My też spodziewamy się, że ostatecznie nasze koszty będą na poziomie zbliżonym do dzisiejszego. W końcu już dziś płacimy za dzierżawienie od państwa jazów i tam oraz odpowiadamy za utrzymanie ich w dobrym stanie. Po prostu sposób księgowania będzie inny — uważa Marcin Markiewicz. Wysokość opłat nie została jeszcze uzgodniona. Resort środowiska zamierza je wyznaczyć w porozumieniu z branżą.
— Moim zdaniem, taka opłata mogłaby wynosić ułamek grosza od metra sześciennego wody, ale ostatnio sugerowano nam, że najbardziej sprawiedliwa byłaby opłata zależna od mocy wytwórczych — tłumaczy Stanisław Gawłowski.
— Zdecydowanie popieramy to drugie rozwiązanie. Są przecież zapory, przez które przepływa dużo wody, ale przy małym spadku. Ich moc wytwórcza jest wtedy relatywnie mała, a zatem opłata nie byłaby sprawiedliwa — twierdzi Marcin Markiewicz. Stanisław Gawłowski podkreśla, że nowe przepisy obejmą nie tylko energetykę, ale również rolników czy hodowców ryb.
— Każdy, kto chce podlewać swoje pole i bierze wodę np. z rzeki, będzie musiał za nią zapłacić — mówi Stanisław Gawłowski. Opłaty zasilą m.in. budżety zarządów dorzecza Wisły i Odry, finansując utrzymanie infrastruktury hydrotechnicznej. W optymistycznym wariancie projekt ustawy trafi do Sejmu pod koniec tego lub na początku przyszłego roku. Zdaniem wiceministra środowiska, nowe prawo mogłoby zacząć obowiązywać od początku 2015 r.