Misie jeszcze nie wstały

Adrian Boczkowski
opublikowano: 25-04-2008, 00:00

Indeksom małych i średnich spółek trudno będzie się podnieść w tym roku

Akcjonariusze małych i średnich spółek (tzw. misiów) mają powody do zmartwień. Ich indeksy od kilku tygodni bez większych sukcesów szukają twardego dna. Do środy spadały przez dziesięć sesji z rzędu. Od października sWIG80 i mWIG40 oddały jedną trzecią wartości. Co gorsza — prawdo- podobnie to nie koniec ich spadków.

Maluchom niewiele pomagająatrakcyjne wskaźniki giełdowe. Relacja ceny do zysku (C/Z) wynosi dla blue chipów 14, podczas gdy dla małych firm — niecałe 18, a dla średniaków — jedynie 10,5. Jeszcze w połowie ubiegłego roku niektóre spółki wyceniano nawet sto razy wyżej niż ich zarobek. Biorąc pod uwagę, że dużym zdecydowanie trudniej dynamicznie poprawiać wyniki, możliwości tkwiące w mniejszych firmach wydają się niedocenione.

Skąd taka niemoc? Na GPW popyt, jeśli już, to budzi się jedynie w przypadku największych spółek. Obroty, choć są mizerne w porównaniu z ubiegłym rokiem, też koncentrują się na blue chipach. Tomasz Bardziłowski z Unicredit CAIB tłumaczy to tym, że mimo świetnych perspektyw wielu niedużych firm oraz atrakcyjnej wyceny, instytucje finansowe interesuje jedynie możliwość wielomilionowego zaangażowania — tak by wzrost kursu spółki miał przełożenie na zwyżkę jednostki rozliczeniowej funduszu. Nasi rozmówcy są dodatkowo przekonani, że w najbliższym czasie nie można również liczyć na napływ pieniędzy do TFI, szczególnie jeśli chodzi o fundusze typu MiŚ. A tylko to mogłoby rozruszać rynek średniaków i maluchów. A co z drobnymi inwestorami? Oni mocno się „sparzyli” na maluchach. Zdaniem analityków, musi minąć przynajmniej kilka miesięcy, aby znów wrócili do gry.

Obecna sytuacja zachęca inwestorów, aby zajęli tzw. długie pozycje na dużych spółkach i dobrali do portfela mniejsze spółki po atrakcyjnych cenach. Jeśli wierzyć prognozom Unicredit CA IB Poland, krajowy indeks blue chipów ma wzrosnąć do końca roku około 17 proc. Alfred Adamiec, główny ekonomista Noble Banku, nie wyklucza pościgu za polskimi akcjami i wzrostu rzędu nawet 40 proc. Trzeba zauważyć, że mniejsze spółki przez ostatnie lata zwiększyły kapitalizację o kilkaset procent. Ich zyski wzrosły jednak jeszcze mocniej. Dużo wskazuje więc na to, że bieżący rok będzie rokiem dużych spółek, a przyszły — tych mniejszych, zwłaszcza po ewentualnych obniżkach stóp procentowych nad Wisłą.

O odbiciu mniejszych spółek i zdecydowanym prześcignięciu ich indeksów dynamiki wzrostu WIG20 w średnim i długim okresie przekonani są zarządzający funduszami typu MiŚ. Trudno odmówić im racji. Quo Hung Le Tu, któremu podlegają fundusze Pioneer tego typu (straciły od roku 35 proc., najwięcej w swoim segmencie), podkreśla, że rynek powinien wreszcie przypomnieć sobie, że segment MiŚ ma jeden poważny atut. Sytuacja fundamentalna większości mniejszych firm zależy głównie od popytu konsumpcyjnego i nakładów inwestycyjnych w Polsce, a nie od kaprysów koniunktury w USA czy w innych krajach. A przecież obecnie oraz w kilkuletniej perspektywie stosunkowo wysoki wzrost PKB, konsumpcji czy inwestycji w Polsce nie wydaje się zagrożony.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Adrian Boczkowski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu