Mistrz odskoczył reszcie stawki

opublikowano: 19-03-2017, 22:00

Legia na boisku radzi sobie w kratkę, ale w księgowości ma nieprzerwane pasmo sukcesów, przynajmniej pod względem przychodów.

Konflikt właścicieli klubu nie odbił się na jego wynikach — ani na boisku, ani w księgowości. Legia w ostatnich latach wyrosła na finansową potęgę. Jak podał EY w raporcie „Ekstraklasa piłkarskiego biznesu”, w 2015 r. klub osiągnął 130,3 mln zł przychodów, czyli o 13 proc. więcej niż rok wcześniej, czterokrotnie więcej niż w 2010 r. — i najwięcej w historii polskiego futbolu.

Bartosz Miodulski został niedawno jedynym właścicielem legendarnego warszawskiego klubu
Zobacz więcej

Bartosz Miodulski został niedawno jedynym właścicielem legendarnego warszawskiego klubu

To nie tylko zasługa wpływów z transmisji telewizyjnych, transferów i biletów czy pieniędzy od sponsorów. Legia zbudowała sprawną, zdywersyfikowaną maszynkę biznesową i np. przychody z merchandisingu (czyli gadżetów z logo klubu) przekroczyły 10 mln zł. To wartość porównywalna z całorocznym budżetem najbiedniejszych drużyn ligi. W 2015 r. Legia wykazała też niewielki zysk netto, w wysokości 1,6 mln zł, po przekraczającej 5 mln zł stracie rok wcześniej. Niewysokie zyski to i tak dobry wynik na tle innych polskich drużyn. EY podaje, że w 2015 r. skumulowana strata netto drużyn Ekstraklasy sięgnęła prawie 27 mln zł... i był to pod względem rentowności najlepszy rok w historii rankingu. Jeszcze w 2012 r. kluby straciły łącznie ponad 110 mln zł.

Ubiegły rok pod względem przychodów był w Legii bez wątpienia jeszcze lepszy.Olbrzymie jak na polskie warunki pieniądze trafiły do klubu dzięki zakwalifikowaniu się do fazy grupowej Ligi Mistrzów. Tylko za występy na tym szczeblu rozgrywek dostał 12,7 mln EUR od UEFA. Do tego dochodzą premie za wyniki. Za zwycięstwo ze Sportingiem do klubu wpłynęło dodatkowych 1,5 mln EUR, za remis z Realem — 0,5 mln EUR. Występ w 1/16 finału Ligi Europy z Ajaxem był wart 0,75 mln EUR. Ogółem za występy w europejskich rozgrywkach do kasy Legii w tym sezonie trafiło od UEFA prawie 18 mln EUR, czyli prawie 80 mln zł — a to nie wszystko, bo klub zarobił też na dodatkowych transmisjach telewizyjnych i biletach.

Cała Ekstraklasa również stopniowo zwiększa przychody. Dużym zastrzykiem dla wszystkich zespołów był przetargna prawa mediowe, który przeprowadzono w 2015 r. Spółka zarządzająca rozgrywkami z pomocą pośredników z agencji MP & Silva wymusiła na nadawcach — głównie na NC+ — znacznie wyższe stawki niż wcześniej. Pod względem wartości tych praw nie mieścimy się jednak nawet w pierwszej dziesiątce w Europie.

Jak wyliczył Deloitte, przychody wszystkich klubów Ekstraklasy, bez uwzględniania wpływów transferowych, to niespełna 500 mln zł (w 2015 r.). To kilka procent mniej, niż trafia do lig austriackiej, szkockiej i duńskiej, około dwadzieścia razy mniej, niż inkasują Hiszpanie i Niemcy, a także czterdzieści razy mniej, niż wpada do kasy najlepszych pod tym względem Anglików.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Mistrz odskoczył reszcie stawki