Młodzi wracają na rynek pracy

  • Jacek Kowalczyk
opublikowano: 26-11-2014, 00:00

Bezrobocie wśród absolwentów spadło przez rok o ponad jedną czwartą. Popyt na młodych rośnie, a oni sami mniej grymaszą

Żadnego hamowania nie ma, w gospodarce nadal panuje ożywienie — taki wniosek płynie z danych z rynku pracy. Według GUS, bezrobocie w Polsce spada, w dodatku jest to proces coraz bardziej dynamiczny. Na koniec października grono osób bez pracy wyniosło 1784 tys. i było już o 14 proc. niższe niż rok temu, co jest największym spadkiem od listopada 2008 r. Oznacza to, że w ciągu ostatnich 12 miesięcy bezrobocie zmniejszyło się o 290 tys. osób. Przypomnijmy — jeszcze niespełna rok temu osób bez pracy (po wyeliminowaniu wahań sezonowych) przybywało.

Luźniej w pośredniakach

— Dane z rynku pracy pozwalają na dość optymistyczne wnioski. Popyt na pracowników się zwiększa, co sugeruje, że polska gospodarka nadal rośnie w przyzwoitym tempie i raczej nie potwierdza się teza o spowolnieniu gospodarczym — mówi Karolina Sędzimir, ekonomistka Banku PKO BP.

Co prawda, częściowo spadek bezrobocia ma charakter statystyczny. Sprzyja mu relatywnie ładna pogoda, która pozwala na utrzymanie niektórych prac sezonowych, np. w budownictwie. Ponadto, urzędy pracy stale czyszczą statystyki bezrobocia, np. wykreślając z nich osoby faktycznie niezainteresowane poszukiwaniem zatrudnienia. Nie są to jednak zjawiska, które podważałyby wniosek o rzeczywistej poprawie na rynku pracy.

— Spośród osób, które opuściły grono bezrobotnych, prawie połowa — 46 proc. — zrobiła to bezpośrednio z powodu znalezienia zatrudnienia i odsetek ten rośnie. Systematycznie ubywa też firm deklarujących redukcje i maleje liczba osób planowanych do zwolnienia — podkreśla Michał Burek, ekonomista Raiffeisen Polbanku.

Co ciekawe, na poprawie sytuacji na rynku pracy najmocniej korzystają osoby młode. Grono bezrobotnych absolwentów (osób, które ukończyły naukę w ciągu ostatnich 12 miesięcy) kurczy się ostatnio w coraz szybszym tempie — na koniec października było ono o 26 proc. mniejsze niż rok temu. To najgłębszy spadek liczby bezrobotnych absolwentów od lutego 2008 r., a więc od okresu przed wybuchem światowego kryzysu. Spadek bezrobocia wśród młodych jest też dwukrotnie większy niż w całej populacji bezrobotnych.

Ściana zaczęła pękać

Czemu młodzi ludzie zawdzięczają szczególną pozycję na rynku pracy? Odpowiedzi są aż trzy. Częściowo to po prostu skutek procesów demograficznych: coraz mniej roczników opuszcza szkoły. To jednak wyjaśnia obniżenie się bezrobocia wśród absolwentów tylko w około jednej piątej. Liczebność roczników, które wchodzą na rynek pracy, zmniejsza się bowiem obecnie maksymalnie po około 5 proc. rocznie, a bezrobocie młodych spada o 26 proc.

Po drugie, popyt na młodych pracowników rośnie szybciej niż na inne grupy wiekowe, bo jest on z natury bardziej wrażliwy na zmiany koniunktury gospodarczej. Absolwenci najboleśniej odczuwają okresy dekoniunktury, ale też najbardziej zyskują w okresach ożywienia. Kiedy gospodarka zwalnia, wejście młodych na rynek pracy jest bardzo trudne, jednak kiedy się ożywia, w pierwszej kolejności przyjmowane są osoby młode, czytaj: tanie.

— To normalne, że bezrobocie młodych ma większą amplitudę wahań niż dojrzałych pracowników. Widać to było w czasie kryzysu w 2009 r., kiedy bardzo mocno wzrosło, bo osoby kończące szkołę zderzały się z zamkniętym rynkiem pracy [grono bezrobotnych absolwentów rosło w tempie nawet 60 proc. rocznie — red.] — mówi Karolina Sędzimir.

Trzeci powód spadku bezrobocia wśród młodych to zmiana mentalności samych absolwentów, którzy po prostu przestają wybrzydzać. — Obserwujemy, że ostatnio mocno zmienia się podejście młodych ludzi do pierwszego zatrudnienia. Tzw. pokolenie Y — osób bardzo pewnych siebie, z ogromnymi ambicjami i roszczeniami wobec pracodawcy — powoli przechodzi do historii. Obecnie młodzi, którzy dopiero wchodzą na rynek pracy, ograniczają wymagania i coraz chętniej akceptują staże czy stanowiska niskopłatne. Zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, że bez doświadczenia trudno im będzie znaleźć dobrą pracę — tłumaczy Justyna Ścigler, ekspert Manpower Group.

Gospodarka trzyma fason

Dobre dane z rynku pracy to niejedyna pozytywna informacja, która płynie z gospodarki. Jak podał wczoraj GUS, w relatywnie szybkim tempie rośnie w Polsce sprzedaż detaliczna. W październiku Polacy kupili w sklepach o 3,7 proc. więcej towarów niż w analogicznym okresie ubiegłego roku (w dodatku — dzięki deflacji — nominalnie kosztowało ich to tylko o 3 proc. więcej niż przed rokiem).

Sprzedaż rośnie więc w ujęciu realnym w tempie najszybszym od maja. Ponadto rośnie rentowność polskich firm. W trzecim kwartale 2014 r. zarobiły na czysto 28,4 mld zł, czyli o 14 proc. więcej niż w tym samym okresie przed rokiem. Dzięki temu poprawiają się nastroje w biznesie. Wskaźnik GUS dla bieżącej samooceny przedsiębiorstw wzrósł w listopadzie do 3,1 pkt., czyli najwyższego poziomu od listopada 2008 r.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Kowalczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu