Janusz Krzyżewski, członek Rady Polityki Pieniężnej ostrzega przed zbyt wielkim optymizmem. Jego zdaniem, inflacja w październiku nie spadnie poniżej 4 proc. Ekspert z RPP oczekuje wzrostu wskaźnika w kolejnych miesiącach. Na koniec roku jego poziom spadnie jednak poniżej 5 proc.
Zdaniem Janusza Krzyżewskiego, członka Rady Polityki Pieniężnej, wysoka ubiegłoroczna baza spowodowała znaczny spadek inflacji w ostatnich miesiącach. Teraz będzie trudniej.
— W lipcu, sierpniu i wrześniu 2000 r. inflacja była wyższa niż 10 proc. W odniesieniu do tak wysokiej bazy, wzrost cen w analogicznym okresie tego roku jest rzeczywiście minimalny. Natomiast październik to już moment zejścia poniżej 10 proc. Trend spadkowy był kontynuowany także w kolejnych miesiącach, głównie w wyniku zaostrzenia polityki monetarnej przez RPP. Teraz nastąpi więc odbicie w górę z racji malejącej bazy statystycznej. Nie odnotowujemy natomiast wzrostu cen, które najmocniej napędzają inflację, czyli cen paliw i żywności. Uważam, że w październiku poziom inflacji nie spadnie poniżej 4 proc. — twierdzi Janusz Krzyżewski z Rady Polityki Pieniężnej.
Według Janusza Krzyżewskiego, RPP musi bardzo ostrożnie manipulować stopami procentowymi. Nawet znaczny spadek inflacji nie powinien oznaczać automatycznej redukcji stóp procentowych.
— Pojawił się czynnik recesyjny, niektórzy eksperci sądzą, że nastąpi kolejny spadek inflacji. To byłby wskaźnik, który przemawiałby za obniżeniem stóp procentowych. Jeżeli jednak pojawi się tendencja jej wzrostu, rada będzie bardzo uważać przy podejmowaniu kolejnych decyzji o redukcjach. Moim zdaniem, musi pojawić się trend wzrostu inflacji. Jeśli RPP za wcześnie zareaguje, stracimy kontrolę nad inflacją na koniec roku. To uderzy w budżet państwa, bo przy dużym skoku inflacji znacznie wzrosną wydatki na waloryzację w kolejnych latach — mówi Janusz Krzyżewski.
Członkowie rady powtarzają, że rada myśli nie tylko o gospodarce, ale też o budżecie.
— Zbyt gwałtowne redukcje przy spodziewanym odbiciu inflacji grożą przyrostem zobowiązań rekompensacyjnych budżetu 2003 r. Przykładem jest rok 1999, gdy RPP nie zapanowała nad podobnym zjawiskiem i znacznie obniżyła stopy, to kosztowało rząd w tym roku 8,5 mld zł — ostrzega członek RPP.
Janusz Krzyżewski uważa, że czynnikiem wpływającym na poziom inflacji jest stabilny kurs walutowy. Mocny w ostatnich miesiącach złoty ogranicza import, czyli czynnik napędzający inflację.
— Ważnym czynnikiem decydującym o poziomie inflacji jest kurs walutowy. Nie należy dopuścić do niekontrolowanego wzrostu kursu dolara, gdyż może nastąpić wycofanie kapitału z Polski. To zjawisko może wymknąć się spod kontroli. Rada nie interweniuje na rynku, ale nie powinna też stwarzać bodźców odsetkowych, które mogą napędzać wartość kursu. Obecnie kurs ustabilizował się i chroni przed stymulacją inflacji spowodowaną zakupami importowymi — tłumaczy Janusz Krzyżewski.