Kolejny raz najsilniejsza podaż ujawniała się na walorach spółek technologicznych, które są jednymi z najmocniej dotkniętych (podobnie w przypadku eksporterów) skutkami eskalującej wojny handlowej pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Chinami. Co gorsze, coraz więcej ekspertów, ale również zwykłych inwestorów zaczyna się zadawać sobie pytanie, czy konflikt pomiędzy dwoma mocarstwami nie przeistoczy się w prawdziwą wojnę technologiczną.

Atmosferę podgrzewają buńczuczne wypowiedzi i komentarze przedstawicieli obu stron konfliktu. Chiny zdecydowanie podkreślają, że powrót do negocjacji będzie możliwy dopiero wtedy, gdy waszyngtońska administracja spuści z tonu i poluzuje swoje stanowisko.
Dane makro jakie w czwartek trafiły na rynek zaskoczyły tylko w przypadku rynku pracy. Liczba tzw. nowych bezrobotnych nieoczekiwanie spadła przy oczekiwanym wzroście. Niestety nie było pozytywnej niespodzianki w przypadku odczytów dotyczących wskaźników PMI dla przemysłu i usług oraz sprzedaży nowych domów. W każdym z tych przypadków mieliśmy do czynienia ze spadkami, i to silniejszymi niż zakładali ekonomiści. W przypadku domów za przyczynę eksperci podają nadmierny wzrost cen.
W czwartek kolejny raz taniały akcje takich gigantów rynkowych jak Apple, Microsoftu czy Boeinga.
Zniżkowały też rentowności amerykańskich obligacji, a dwa wskaźniki krzywej rentowności na krótko odwróciły się, co negatywnie wpłynęło na wycenę indeksu banków.
Na finiszu sesji indeks blue chipów Dow Jones IA spadał o 1,11 proc. Wskaźnik szerokiego rynku S&P500 zniżkował o 1,19 proc. Z kolei technologiczny Nasdaq tracił 1,58 proc.