Pierwszy w tym roku debiut na GPW był udany, ale niemiarodajny
Niepewność na rynku sprawiła, że na pierwszy debiut na głównym parkiecie warszawskiej giełdy musieliśmy czekać blisko półtora miesiąca. Można powiedzieć, że się opłaciło. W pierwszym dniu notowań na zamknięciu sesji za akcję spółki Atlas Estates płacono 16 zł po 11,7-procentowym wzroście. W trakcie sesji akcje dewelopera drożały do 109 zł. Obrót przekroczył 23 mln zł.
Na tym konkretnym przykładzie trudno jednak przewidywać, jak będą zachowywać się kursy kolejnych spółek, które zapowiadają wejście na GPW. Atlas Estates debiutował bez oferty publicznej. Akcje dewelopera od marca 2006 r. są notowane na londyńskim AIM. Na warszawski parkiet weszły na zasadzie tzw. dual-listingu.
Spółka zasugerowała, że jeszcze w tym roku może przeprowadzić emisję akcji. Amos Pickel, prezes Atlas Management Company, która zarządza aktywami Atlas Estates, podkreślał jednak, że ewentualna oferta i jej termin będą uzależnione od sytuacji na rynku oraz wyceny akcji Atest Estates. Wcześniej spółka skupiła też na giełdzie w Londynie własne akcje, które może upłynnić. W sumie ma ich 3,47 mln, co stanowi nieco ponad 7 proc. kapitału. Jest jednak mało prawdopodobne, by trafiły do drobnych inwestorów. Trafią raczej w ręce instytucji finansowych.
Atlas Estates zdecydował się na debiut na GPW, bo Polska to jeden z jego strategicznych rynków (według Amosa Pickela — realizuje tu 60 proc. inwestycji). Deweloper działa w dwóch segmentach rynku. Większość wartości portfela to inwestycje w biura i hotele na wynajem. Atlas Estates inwestuje też w projekty mieszkaniowe. Deweloper działa na pięciu głównych rynkach: w Polsce, na Słowacji, na Węgrzech, w Bułgarii i Rumunii. Firma jest m.in. właścicielem warszawskiego hotelu Hilton, zainwestowała także w projekty mieszkaniowe w Trójmieście.
Izraelska spółka nie podała jeszcze wyników z całego 2007 r. W I połowie ub. r. miała blisko 21,7 mln euro zysku netto (zaksięgowanego głównie dzięki przeszacowaniu wartości nieruchomości). Jej przychody wyniosły 10,2 mln euro. W prospekcie emisyjnym, który trafił do Komisji Nadzoru Finansowego we wrześniu ub. r., spółka oszacowała wartość portfela nieruchomości na blisko 490 mln euro (wartość ważona udziałami Atlas Estates). Deweloper obiecuje akcjonariuszom dywidendę. Z zysku za 2007 r. zamierza przeznaczyć na ten cel nieco ponad 12 mln euro, a z zysku z 2008 r. — dwukrotnie więcej. Zastrzega jednak, że te plany mogą się zmienić.
co dalej
Fundusze mogą się skusić
Rynek z pewnością będzie czekał na wyniki Atlas Estates w 2007 r. Spółka może użyć ich jako przynęty, jeśli zdecyduje się sprzedać na rynku skupione przez siebie papiery. Zainteresowanie instytucji wpłynie zapewne na decyzję o ewentualnej ofercie publicznej dewelopera.
Katarzyna
Sadowska