Majowe obligacje Ganta podrożały (najbliższa seria imponująco z 70 do 93 proc.) tylko dlatego, że w ramach porozumienia Gant uzyskał od inwestorów instytucjonalnych pieniądze do końca maja. Co będzie dalej? Rynek uważa, że nic dobrego, choć Gant przekonywał w komunikacie, że uzyskał deklaracje finansowania, które pozwoli zażegnać kłopoty z płynnością. Jednak serie o dłuższym niż kilka miesięcy terminie wykupu nie zareagowały na tę informację — wniosek z tego taki, że rynek nie wierzy w chwilowe kłopoty, lecz tylko w chwilowe ich rozwiązanie.
Nie zareagowały także obligacje innych deweloperów, choć wydawać by się mogło, że porozumienie Ganta z obligatariuszami (a wcześniej Redanu) jest czytelną wskazówką, że inwestorzy finansowi od procesówupadłościowych wolą refinansowanie i odkładanie zapadalności w czasie. Jeśli tak jest istotnie, należałoby zakładać, że zwłaszcza duże firmy pokroju Marvipolu, zdołają dogadać się również w kwestii rolowania spłaty obligacji. Jednak inwestorzy nie podchwycili tej teorii, obligacje Marvipolu i innych spółek (Wikana, Włodarzewska) stoją tak samo nisko jak przed tygodniem.
To, że inwestorzy nie ufają deweloperom, to dziś truizm. Ale też można ten wątek pociągnąć dalej. Inwestorzy na Catalyst szukają stabilnych i bezpiecznych dochodów. Ryzyko odtrącają jako element zbędny — można poniekąd zakładać, że rynek nie jest penetrowany przez spekulacyjnie nastawionych inwestorów lub że popyt z ich strony jest zbyt słaby, by podbić ceny nawet przy pojawieniu się pozytywnych informacji. Ponieważ toczenie polemik z rynkiem na ogół źle się kończy, można też uznać, że rynek zakłada po prostu dalsze kłopoty deweloperów z generowaniem gotówki i przekonaniem inwestorów o możliwości rolowania serii.
Z pozostałych informacji rynkowych wypada wymienićzłożenie wniosków o upadłość TimberOne i Ideonu. Trudno mówić o niespodziance (spółki wcześniej nie wypłaciły kuponów), ale jest to na pewno przestrogą i czynnikiem działającym na wyobraźnię, zwłaszcza nowych inwestorów wahających się przed wejściem na rynek obligacji korporacyjnych. Podobnie jak przypadek Jedynki, który sam w sobie jest po prostu incydentem, jakie od czasu do czasu się zdarzają, ale w złym czasie może wyglądać jak transparent widniejący na Catalyst „UWAGA! Niebezpieczeństwo”.
Na koniec jest też dobra wiadomość. Rozwiązania podatkowe forsowane przez KNF i ekspertów MF, NBP i ZBP znacznie uprościłoby zasady inwestowania na Catalyst (i liczenia rentowności przy okazji). Są to propozycje, które powinny przyjść na myśl już przy powoływaniu Catalyst i trzeba trzymać za nie kciuki. Być może inna propozycja — zwolnienia podatkowe od odsetek dla długoterminowych obligacji bankowych odbija się czkawką na notowaniach obligacji GNB, które znów można kupować z wyższą rentownością niż kilka tygodni temu.