MOL ma polski plan

Magdalena GraniszewskaMagdalena Graniszewska
opublikowano: 2023-02-10 15:27

Awans z trzeciej pozycji na rynku na drugą oraz zwiększenie liczby stacji z 500 do 600 – taki jest plan węgierskiej grupy MOL, która właśnie rozwija skrzydła w Polsce.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie cele postawiono przez prezesem MOL Polska
  • jak ocenia polski rynek paliw
  • jak na grupę MOL wpływają antyrosyjskie sankcje
  • dlaczego paliwa z Słowacji będzie u nas mniej
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Richard Austen, prezes MOL Polska, od grudnia 2022 r. mieszka w Gdańsku. Wcześniej przez sześć lat mieszkał w Pradze i jako prezes czeskiej spółki MOL-a wprowadzał na czeski rynek węgierską markę paliwową. Można powiedzieć, że teraz robi to samo, tylko bardziej, bo Polska to dla grupy MOL największy rynek detaliczny.

- Polska to dla nas ogromny rynek, z jednym bardzo silnym graczem, ale pozostali też są aktywni. Uważam, że jesteśmy w stanie rzucić im wyzwanie – mówił w piątek Peter Ratatics, wiceprezes wykonawczy ds. usług konsumenckich MOL-a.

MOL po raz pierwszy.
MOL po raz pierwszy.
MOL uroczyście otworzył w piątek pierwszą w Polsce stację z własnym logo. To przyautostradowy MOP w Klemencicach, między Kielcami a Krakowem. Budowę stacji zaczął Lotos, a ukończył już nowy właściciel. Wstęgę przecięli Peter Ratatics, wiceprezes MOL-a (drugi z prawej), Richard Austin, prezes MOL Polska (trzeci z prawej), Dominik Łukasik, burmistrz Wodzisławia (czwarty z prawej), oraz menedżerowie z Polski i z węgierskiej centrali firmy.

Zmieniaj logo albo płać

Za realizację wyzwania odpowiada właśnie Richard Austen. To Słowak, z doświadczeniem w pracy m.in. na Węgrzech i w Bułgarii. Teraz objął stery w firmie, która ma blisko 500 stacji, z czego ponad 80 to stacje franczyzowe noszące logo Slovnaftu, obecne wprawdzie w Polsce już od końca lat 90., ale niewprowadzające przesadnego zamętu na polskim rynku. Ponad 400 to zaś stacje świeżo przejęte od Lotosu, w ramach fuzji Lotosu z Orlenem. Dziś MOL Polska jest trzecim graczem na polskim rynku, za Orlenem (ponad 1900 stacji) i BP (ponad 570 stacji).

- Mamy ambicję wskoczyć na drugie miejsce i zwiększyć liczbę stacji do ok. 600. Chcielibyśmy zrobić to w pięć lat – tak zadania zarysowuje Peter Ratatics.

Stacji przybędzie, ale niektóre odejdą. MOL prowadzi wciąż rozmowy z franczyzobiorcami przejętych od Lotosu stacji. Ich umowy wygasają w różnych momentach, a zmiana właściciela to zawsze okazja do zmiany umowy, szyldu i warunków finansowych. Konkurencja w Polsce już dawno wskazywała, że postara się łowić franczyzobiorców odchodzących od MOL-a.

- Na razie na odejście zdecydował się jeden – mówi Peter Ratatics.

Koszt rebrandingu jednej stacji waha się pomiędzy 60-100 tys. USD. Brak rebrandingu też jednak kosztuje, bo dopóki MOL go nie przeprowadzi, dopóty będzie płacić Orlenowi za użytkowanie logo.

- Nie chcemy zwlekać z rebrandingiem. Myślę, że cala operacja zajmie nam dwa lata – zapowiada Peter Ratatics.

Mniej paliwa ze Słowacji

Pierwszy rok działalności MOL-a w Polsce to jednocześnie rok europejskich sankcji na rosyjskie paliwa. Od 5 lutego obowiązuje embargo na paliwa z Rosji, a wcześniej, 5 grudnia 2022 r., weszły w życie sankcje na ropę płynącą do Europy drogą morską. Jednocześnie rurociąg Przyjaźń, zasilający Polskę, Węgry, Słowację i Czechy, został z sankcji wyłączony.

Menedżerowie MOL-a zapewniają, że paliwa na ich polskich stacjach nie zabraknie, bo mają stabilną umowę z Orlenem, a do tego Polska, jako kraj nadmorski, ma duże możliwości importowe. W dłuższym terminie grupa MOL może odczuć jednak sankcje dotyczące ograniczeń eksportowych dla rafinerii, które przerabiają ropę z Rosji. Przykładowo, udział ropy rosyjskiej w przerobie rafinerii Slovnaftu w Bratysławie wynosił dotychczas 95 proc.

- Prowadzimy teraz testy, czekamy na ich efekty, ale można szacować, że udział ropy nierosyjskiej może się w tej rafinerii zwiększyć do 20-30 proc. Dalsze zwiększanie tego udziału będzie wymagać poważnych inwestycji i zajmie nam dwa-cztery lata. Jednocześnie jesteśmy zmotywowani do tych prac, ponieważ słowacka rafineria pracuje przede wszystkim na eksport – mówi Peter Ratatics.

Paliwa ze Słowacji zasilają stacje Slovnaftu w Polsce. W tym roku ta współpraca i wolumeny pozostaną niezakłócone, ale już w przyszłym roku dostawy do Polski się prawdopodobnie zmniejszą.

- Dlatego będziemy szukać nowych dostawców. Interesuje nas np. import do Polski drogą morską – zapowiada Richard Austin.

Możesz zainteresować się również: