Mongolia ma problem z Rosją i Chinami

Marek DruśMarek Druś
opublikowano: 2016-07-11 10:36

Zgłaszane przez Rosję roszczenia dotyczące wody zablokowały 1 mld USD pożyczki, którą Mongolia miała dostać z Chin. Pieniądze miały sfinansować budowę hydroelektrowni, która pomogłaby w uzyskaniu niezależności energetycznej przez Mongolię.

W czerwcu Rosja poinformowała, że projekt budowy hydroelektrowni na rzece Eg w północnej Mongolii zagraża znajdującemu się 580 km od niej jezioru Bajkał. Chiny ogłosiły wówczas, że wstrzymują się z pożyczką do momentu osiągnięcia przez strony kompromisu, dowiedział się Bloomberg z dokumentów rządu Mongolii, do których uzyskał dostęp. 

Mongolia chce zbudować wysoką na 103 metry tamę aby móc produkować energię elektryczną w momentach szczytowego zapotrzebowania i zimą. To pozwoliłoby jej zmniejszyć uzależnienie od importu energii elektrycznej z Rosji. Mongolia, która ma 2,8 mln mieszkańców, kupuje w Rosji prąd wartości ponad 25 mln USD rocznie.

- Musimy wiedzieć, czy jesteśmy niezależni czy jesteśmy marionetką Rosji i Chin – powiedział Odkhuu Durzee, dyrektor projektu budowy hydroelektrowni. - Jeśli się poddamy będzie to oznaczać, że zachodnia koalicja straci Mongolię jako wspierający kraj. Mongołowie będą wiedzieć, że nie możemy nic zrobić bez zgody Rosji i Chin – dodał.  

Proponowana tama Egiin Gol obniżyłaby koszt energii dzięki generowaniu dodatkowych 315 MW odnawialnej energii. Podczas spotkania w czerwcu prezydentów Mongolii, Chin i Rosji prezydent Władimir Putin powiedziała, że tama stanowiłaby jednak „poważne zagrożenie” dla dostaw wody do regionu Irkucka. Zaproponował w zamian zwiększenie dostaw rosyjskiego prądu do Mongolii.

Mongolia
Bloomberg

Wątpliwości co do budowy tamy miało w 2014 roku także UNESCO, według którego jej powstanie mogłoby być niebezpieczne dla zagrożonych gatunków ryb i ptaków. 
 
Odkhuu uważa, że zastrzeżenia dotyczące zagrożenia środowiska naturalnego zgłaszane przez Rosje i UNESCO są motywowane politycznie.

- Rosja chce mieć kontrolę energetyczną nad Mongolią – powiedział. - To stało się kwestią polityczną. Dźwignia mocy  jest w rosyjskich rękach. Kiedykolwiek przestajemy słuchać obawiamy się, że odetną nam prąd, szczególnie zimą – dodał. 

Resort spraw zagranicznych Mongolii podkreśla, że rzeka Eg nie przekracza granic państw w związku z tym budowa tamy jest sprawą wewnętrzną kraju i Rosja nie powinna się wtrącać.

Odkhuu powiedział, że jeśli Chiny odmówią pożyczki, zwróci się o pomoc w finansowaniu projektu do banków z innych krajów, m.in. Japonii, Korei Południowej i Norwegii.

Odkhuu jest przekonany, że zbliżenie w relacjach Rosji z Chinami daje tej pierwszej przewagę w negocjacjach z Mongolią.

- Chiny mają teraz polityczny interes współdziałać z Rosją. Chińczycy dokładnie wiedzą, że to nie jest kwestia ochrony środowiska, ale polityczna – powiedział.