Morawiecki nie chce popuszczać pasa

Wzrost PKB i poprawa ściągalności podatków mają utrzymać deficyt w ryzach. Fiskus chce też racjonalniej wydawać i zachęcać do dłuższej pracy

Dla większości ekonomistów zarządzanie finansami publicznymi nad Wisłą nie jest wzorcem z Sevres. Nie wykorzystujemy wysokiego tempa rozwoju do zbijania deficytu. Faktem są rosnące wydatki, które finansuje zapisana na razie tylko na papierze poprawa ściągalności danin. Rządzącym nie spędza to snu z powiek, a wiara w uszczelnienie systemu podatkowego jest duża i oparta na coraz większej liczbie filarów.

PODATKOWA HYDRAULIKA:
Zobacz więcej

PODATKOWA HYDRAULIKA:

Mateusz Morawiecki, od kiedy zasiadł w fotelu ministra finansów, przekonuje, że priorytet fiskusa na ten rok to uszczelnienie systemu podatkowego i zadbanie, aby do budżetu wpływały wszystkie należne daniny. To razem z rosnącą gospodarką i racjonalniejszymi wydatkami powinno pozwolić utrzymać deficyt w unijnych limitach. Marek Wiśniewski

— Dopiero teraz zaczyna dobrze iść ściągalność podatków. Rozpoczęliśmy wiele działań na wielu frontach i mamy już pozytywne sygnały. Gdy poskładamy wysoki nominalny wzrost PKB z wysiłkami na rzecz poprawy w podatkach i racjonalizacją wydatków, to zaplanowana przez nas konsolidacja fiskalna na poziomie 0,25 proc. PKB w 2018 r. jest mało ambitna — mówi „PB” wicepremier Mateusz Morawiecki.

Większa sieć

W tegorocznym budżecie założono około 10 mld zł dodatkowych wpływów do państwowej kasy z uszczelnienia systemu podatkowego. Od tego czasu jednak decydenci przy ul. Świętokrzyskiej doszli do wniosku, że trzeba wyżej zakasać rękawy do pracy. Tym bardziej że chociaż między styczniem a listopadem dochody podatkowe urosły o 7,4 proc. r/r, to są tylko o 1,5 proc. wyższe, niż zakładał plan fiskusa. Za chwilę poprawa sytuacji ma być wyraźniejsza.

— 10 mld zł uszczelnienia po stronie VAT w tym roku jest bardzo realne, do tego w CIT to może być 3-4 mld zł plus akcyza i zmniejszająca się szara strefa. Myślę, że za pół roku do dziewięciu miesięcy możemy zobaczyć nawet do 20 mld zł po stronie dodatkowych wpływów do budżetu — zapowiada Mateusz Morawiecki.

Przypomina, że rząd przyjął właśnie pakiet paliwowy, który już w przyszłym roku ma dać 1 mld zł dodatkowych wpływów. W resorcie finansów trwają też poważne prace nad wprowadzeniem split payment oraz współpracą z sektorem finansowym.

Dzisiaj banki sprawdzają rachunki klientów pod kątem prania brudnych pieniędzy, a dzięki nowym przepisom wykorzystają swoje algorytmy do walki z oszustwami w VAT. Te działania mają też pomóc rządowi utrzymać deficyt poniżej 3 proc. PKB nie tylko w tym, ale też w znacznie trudniejszym przyszłym roku. Wówczas bowiem dochody uszczupli obniżenie wieku emerytalnego.

Zaciskanie pasa

Mateusz Morawiecki liczy, że obok lepszych wpływów do kasy państwa finanse pod kontrolą utrzyma też rosnąca gospodarka.

— Przewidujemy, że nominalny PKB będzie relatywnie mocny, a jego wzrost już w tym roku może przekroczyć 5 proc. Sam wzrost realny PKB może sięgnąć 3,5 proc., a inflacja średnioroczna powinna być wyższa niż 1,5 proc. — podkreśla wicepremier.

Ekipa gospodarcza rządu chce też przyjrzeć się, na ile racjonalne są wydatki publiczne. Takie przeglądy przeprowadzał każdy, kto zasiadł w fotelu ministra finansów, a efekty nie były imponujące. Mateusz Morawiecki liczy jednak na kilka miliardów oszczędności.

— ZUS opracował ciekawą białą księgę [przeglądu emerytalnego — przyp. red.], którą chcemy w najbliższych 3-4 miesiącach przepracować. Tam kryje się racjonalizacja wydatków w wielu obszarach, która może sięgnąć od 3 do 5 mld zł — zapewnia wicepremier. Nie ujawnia jednak, jakie pomysły mają szansę na realizację.

Emerytalny optymizm

Nowy problem, który swoje pełne oblicze pokaże w przyszłym roku, to obniżony wiek emerytalny. Zmiana stanie się faktem 1 października 2017 r., ale mocno uszczupli wpływy do FUS — o ponad 10 mld zł — w 2018 r.

— Zakładamy konserwatywnie, że odejść na emeryturę zdecyduje się ok. 85 proc. osób, które uzyskają dostęp do świadczenia po wprowadzeniu obniżonego wieku emerytalnego. Może to będzie jednak jeszcze mniejsza liczba, co obniży koszt tego ruchu o ok. 2 mld zł — ocenia Mateusz Morawiecki. Zapowiada, że rząd nie zrezygnował z działań, które pomogą ograniczyć negatywne efekty obniżki wieku emerytalnego na finanse państwa.

— Pracujemy nad zachętami do dłuższej pracy. To może być podniesienie emerytury, jeśli ktoś zdecyduje się zostać np. dwa lata dłużej na rynku pracy — taka dodatkowa waloryzacja — mówi wicepremier. Zastrzega, że na konkretne rozwiązania trzeba jeszcze poczekać.

Ryzyko jest zawsze

Optymizmu w ekipie rządzącej nie mącą czynniki ryzyka czające się w otoczeniu polskiej gospodarki.

— Widzę wyraźne sygnały mocnego wzrostu inwestycji za kilka miesięcy. Handel globalny nieco przyhamował, ale wszystko wskazuje, że znów rośnie. Także w Polsce widzimy ożywienie w wymianie międzynarodowej. Są zewnętrzne czynniki ryzyka, ale jestem raczej optymistycznie nastawiony. Sądzę, że przyjdzie moment otrzeźwienia po serii wyborów, protekcjonistycznej retoryce i nie będzie wydarzeń, które zaszkodzą współpracy międzynarodowej — mówi wicepremier.

 

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartek Godusławski

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Podatki / Morawiecki nie chce popuszczać pasa