Mostostal Chojnice idzie pod młotek

[GRA, KAP]
opublikowano: 14-02-2012, 00:00

Syndyk chojnickiej firmy od konstrukcji stalowych zaczyna szukać inwestora. Stocznia Gdańsk jest gotowa do transakcji.

Mostostal Chojnice, specjalizujący się w konstrukcjach stalowych, będzie wkrótce szukać nowego właściciela.

— Być może uda się przeprowadzić tę operację w pierwszym półroczu — mówi Marcin Ferdyn, syndyk Mostostalu Chojnice. Firma jest dziś w upadłości, po tym jak przewróciły ją niesławne opcje walutowe. Wielkość garba długu nie jest jednak ujawniana.

— Lista wierzytelności jest dopiero w przygotowaniu, więc za wcześnie na szacowanie zadłużenia firmy — zastrzega Marcin Ferdyn. Ujawnia jedynie, że jego wycena Mostostalu Chojnice opiewa na kilkadziesiąt milionów złotych (dokładna kwota będzie zależała od przyjętego wariantu sprzedaży spółki lub jej majątku).

Branża już spekuluje na temat chętnych na kupno firmy, której mocną stroną jest nowoczesny park maszynowy. — Mam sygnały zainteresowania od polskich firm z branży konstrukcji stalowych — twierdzi Marcin Ferdyn. Prawo pierwokupu Mostostalu Chojnice ma Stocznia Gdańsk, która dzierżawi teraz majątek upadłej spółki. I zamierza z niego skorzystać.

— Czekamy, aż syndyk zbierze z rynku oferty od chętnych na zakup majątku Mostostalu Chojnice, ale z pewnością skorzystamy z przysługującego nam prawa pierwokupu — mówi Arkadiusz Aszyk, wiceprezes Stoczni Gdańsk. Jeśli syndyk wybierze najlepszą ofertę w przetargu, stocznia może skorzystać z prawa pierwokupu, ale musi dać cenę nie niższą niż nabywca, którego propozycję syndyk uzna za najkorzystniejszą.

O podniesienie się z upadłości walczy też jeden z właścicieli Mostostalu Chojnice — grupa KEM. Ta budowlano-konstrukcyjna grupa, kontrolowana przez Mariana Krawczyka, jednego z najbogatszych Polaków, jest w likwidacji od marca 2010 r. Ją też powaliły opcje walutowe, a zobowiązania z tego tytułu wynoszą około 58 mln zł. Syndyk chce jednak firmę z nich wyplątać.

— Nie uznałem wierzytelności banków opcyjnych, ponieważ w ich działaniach wobec spółki dopatrzyłem się nieprawidłowości — mówi Emilian Salej, syndyk KEM. Szacuje, że sąd wyjaśni tę sprawę w ciągu czterech miesięcy i wtedy spółka zacznie się starać o zmianę formy upadłości na układową.

— Jest szansa na porozumienie z wierzycielami, zwłaszcza że firma zarabia na siebie. W 2011 r. KEM wypracował 4 mln zł zysku netto — szacuje Emilian Salej.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: [GRA, KAP]

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu