Motocykle wyhamowały

Paweł Janas
opublikowano: 2010-01-21 00:00

Rynek liże rany po spadkach sprzedaży. Nie wszyscy jednak mają powody do zmartwień.

Rynek liże rany po spadkach sprzedaży. Nie wszyscy jednak mają powody do zmartwień.

Rynek nowych motocykli w Polsce, według niektórych producentów, jest wart blisko 230 mln zł. Konkurencja jest bardzo duża, a blisko 90 proc. rynku zostało podzielonych przez 15 największych graczy. Niestety, kryzys nie ominął także tej branży. Według danych Polskiego Związku Przemysłu Motoryzacyjnego (PZPM), w ciągu jedenastu miesięcy 2009 r. zarejestrowano w Polsce 8730 nowych motocykli, o 15,8 proc. mniej niż przed rokiem.

— Spadek nie jest tak duży, jak się spodziewaliśmy. Wydawać by się mogło, że motocykl, kupowany głównie przez hobbystów, w czasach kryzysu jako jeden z pierwszych zostanie skreślony z listy zakupów. Tak się jednak nie stało, a wielu producentów czy importerów zanotowało nawet wzrost sprzedaży — mówi Jakub Faryś, prezes PZPM.

PZPM prognozuje, że w całym roku zostanie zarejestrowanych 9 tys. nowych motocykli, wobec 10 696 w rekordowym 2008 r.

Na koniec listopada liderem w Polsce był... Romet. Zarejestrowano 2091 nowych motocykli tej marki. Rok wcześniej — 1234.

— Marka Romet jest bardzo ceniona. Także wśród młodych klientów. Do tego dochodzi konkurencyjna cena w porównaniu z naszymi głównymi konkurentami, czyli producentami japońskimi. Pod względem technologii nadal nas przewyższają, ale staramy się równać do najlepszych — mówi Bogdan Brzuszek, wiceprezes Arkus Romet Group.

Podkreśla, że motocykle z jego fabryki przewyższają coraz bardziej popularne u nas motocykle chińskie. Przyznaje jednak, że około 50 proc. części rometów także pochodzi z Chin.

Jeśli mowa o Japończykach, to najwięcej (1423) pojazdów zarejestrowała Yamaha (spadek o 15,4 proc.) Największą stratę (689 sztuk, spadek o blisko 50 proc.) spośród głównych producentów zanotowało Suzuki

— Wytłumaczenie jest dość proste. W ubiegłym roku sprzedawaliśmy głównie modele z 2009 r., a wielu naszych konkurentów modele z 2008 r., a więc z czasów, gdy złoty był mocniejszy, a ceny niższe. Dlatego konkurencja miała ofertę tańszą od naszej nawet o 25 proc. W tym roku szanse powinny się wyrównać — tłumaczy Paweł Iwanicki, dyrektor działu motocykli w Suzuki Motor Poland.

Branża jest przekonana, że spadki zostaną powstrzymane.

— Rynek rozwija się od kilku lat i tak będzie nadal. Rok 2009 stanowił tylko przejściowy przystanek na tej drodze. Sądzę, że w tym roku wszystko wróci do normalności, choć o dynamice wzrostu sprzed paru lat, sięgającej nawet 100 proc., nie można marzyć — zaznacza Bogdan Brzuszek.

Paweł Janas

Możesz zainteresować się również: