Motoryzacja przesłania stocznie

Janusz Lewandowski
opublikowano: 17-04-2009, 00:00

Dla ojców Wspólnoty najważniejszy był przemysł węgla i stali. Dzisiaj przedmiotem szczególnej troski Unii Europejskiej stała się branża samochodowa. Nawet Parlament Europejski wyróżnił motoryzację na tle całej gospodarki jako miejsce pracy 12 mln ludzi, zasługujące na szczególne traktowanie.

Po drodze od węgla i stali do samochodów zagubił się przemysł stoczniowy. Odbudowany po drugiej wojnie światowej z bogatszą siecią kooperacji aniżeli motoryzacja, która właśnie argument uzależnienia licznych dostawców podnosi, ubiegając się o pomoc i ulgowe traktowanie przez komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes. Najpierw Japonia, później Korea Południowa, a ostatnio Chiny wyparły Europę z rynku światowego. Azjatyckie stocznie korzystały z przywilejów, jakie nie mieszczą się w europejskich zasadach konkurencji i pomocy publicznej.

Branża okrętowa w Europie przetrwała jako niszowy producent skomplikowanych jednostek: promów, statków do przewozów samochodów czy skroplonego gazu. Upomina się o antykryzysową pomoc bardzo nieśmiało. Najlepiej słychać niemieckie stocznie, które wykorzystały wcześniejszą koniunkturę, budując w roku 2008 statki za 14 mld EUR. By im pomóc, niemiecki rząd znalazł sposób zapożyczony z motoryzacji — przyspieszy złomowanie floty państwowej, stwarzając skromny popyt dodatkowy. W tym czasie na wschód od Odry gaśnie najsilniejszy ośrodek okrętowy dawnej RWPG. To prawda, że duża część winy leży po naszej stronie. Lecz egzekwowanie wczorajszych zasad dzisiaj, w epoce miliardowych pakietów antykryzysowych, zwiastuje kolejny gospodarczy triumf Dalekiego Wschodu.

Janusz Lewandowski

europoseł Platformy Obywatelskiej

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Janusz Lewandowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu