Motoryzacja wiezie pomoc

Marcin BołtrykMarcin Bołtryk
opublikowano: 2022-03-18 11:42

Zdecydowana większość koncernów samochodowych już wstrzymała działalność lub wycofała się z Rosji. Teraz przyszedł czas na pomoc Ukrainie. Globalną i lokalną.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się :

  • ile na pomoc Ukrainie przeznaczyły koncerny motoryzacyjne
  • jak pomagają polskie odziały producentów aut

Pierwszą reakcją koncernów motoryzacyjnych na rosyjską agresję było odcięcie się od tego rynku. Nie zawsze był to tylko sprzeciw wobec polityki Kremla. Do tej decyzji przyczyniły się także kłopoty logistyczne, będące konsekwencją sankcji i działań wojennych. Nie zmienia to faktu, że Rosjanie zostali niemal zupełnie odcięci od nowych aut. Oczywiście władze Rosji nie pozostają dłużne. Straszą, że odpowiedzią na sankcje może być m.in. nacjonalizacja i przejęcie aktywów zachodnich koncernów, które zainwestowały w tym kraju. A może być tego sporo. Mercedes-Benz oszacował – za pośrednictwem rosyjskiego portalu motorpage.ru – swoje straty wynikające z ewentualnej nacjonalizacji jego udziałów w działających w Rosji spółkach na 2 mld EUR. Potencjalne straty są dużo większe. Zakłady w Rosji mają m.in. BMW, Ford, Renault, Toyota, Kia i Volkswagen. W większości tych fabryk prace zostały wstrzymane bez zważania na konsekwencje biznesowe.

– Koncern Stellantis jednoznacznie potępił wszelkiego rodzaju przemoc i agresję oraz zadeklarował, że niezależnie od konsekwencji biznesowych wprowadzi wszystkie przyjęte sankcje – mówi Wojciech Osoś z polskiego oddziału Stellantisa.

Wstrzymany (na skutek sankcji lub decyzji przedsiębiorstw) został też import nowych aut do Rosji. Jedną z pierwszych firm, która zdecydowała się nie wysyłać do tego kraju samochodów, było Volvo Cars. W ślad za Szwedami poszli inni.

Sprzedaż to nie wszystko

Dla pracowników:
Dla pracowników:
Toyota, poza dużą pomocą finansową, wspiera swoich ukraińskich pracowników i ich rodzinom. Marka zatrudnia w Europie 1,7 tys. Ukraińców. Ponad 200 pracuje w polskich fabrykach tego koncernu.
materiały prasowe

Mimo że zawieszenie produkcji w Rosji wiąże się z dużym ryzykiem utraty zainwestowanych tam pieniędzy, większość koncernów na tym nie poprzestała. Ruszyła – nie tylko od firm z tej branży – lawina pomocy. W różnej skali i na różnych poziomach.

Zarząd Grupy Volkswagena bardzo szybko zdecydował o przekazaniu 1 mln EUR agencji partnerskiej Organizacji Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR). Agencja bardzo aktywnie działa, prawie codziennie z Polski wyjeżdżają organizowane przez UNHCR transporty humanitarne na Ukrainę. W kolejnych dniach marki Porsche, Audi i Škoda przeznaczyły na doraźną pomoc następne 2,5 mln EUR.

Ford, poza zawieszeniem działalności w Rosji, przekazał 100 tys. USD na rzecz Global Giving Ukraine Relief Fund. Pomoc jest przeznaczona na wsparcie ukraińskich rodzin, które zostały zmuszone do opuszczenia swoich domów.

Z podobną pomocą ruszyło Volvo Cars. Firma przekazała 10 mln koron szwedzkich (około 1 mln EUR) organizacji UNICEF na pomoc Ukrainie.

– Dodatkowo nasza firma uruchomiła specjalną platformę do wpłat pracowników na ten cel. Każdy datek jest podwajany. Firma dokłada jeszcze raz tyle, ile wpłacił pracownik – mówi Emil Dembiński, prezes Volvo Car Poland.

Wsparcie finansowe zapewnia również Toyota Motor Corporation. Na razie na pomoc przeznaczono 2,5 mln EUR. Koncern zachęca też pracowników do przekazywania darowizn przez ogólnoeuropejską kampanię zbierania funduszy na rzecz Czerwonego Krzyża lub UNHCR. Pracownicy Toyoty mogą również wpłacać pieniądze na specjalnie utworzony w tym celu Fundusz Humanitarnej Pomocy Toyoty.

Również koncert Stellantis przekazał 1 mln EUR na pomoc humanitarną dla uchodźców za pośrednictwem polskiej organizacji pozarządowej.

– Priorytetem jest bezpieczeństwo i zdrowie naszych pracowników, dlatego powołaliśmy grupę zadaniową działającą 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu. Mamy 71 ukraińskich kolegów, którzy pozostali w Ukrainie. Dbamy o nich i ich rodziny. Jesteśmy z nimi w codziennym kontakcie. Tak samo postępujemy w stosunku do ukraińskich kolegów, którzy pracują za granicą. Oprócz pensji został im wypłacony specjalny dodatek, który ma pomóc im lub ich rodzinom w wyjeździe z kraju. Pomagamy im także w kwestiach logistycznych w Ukrainie i poza jej granicami – mówi Wojciech Osoś.

Lokalne wsparcie

 Nie tylko sprzeciw:
Nie tylko sprzeciw:
Volvo jako jedna z pierwszych marek wycofało się z rynku rosyjskiego w geście sprzeciwu wobec ataku tego kraju na Ukrainę. Centrala koncernu przekazała też na pomoc uchodźcom prawie 1 mln EUR. Pomagamy również my, jako polskie przedstawicielstwo Volvo – mówi Emil Dębiński, prezes Volvo Car Poland
materiały prasowe

W pomoc Ukrainie angażują się nie tylko koncerny, lecz także ich regionalne spółki z Polski, a nawet dilerzy, choć nie zawsze chcą się do tego przyznać.

– Pomagają nasi pracownicy i my jako Volvo Car Poland. Wyznaczyliśmy w firmie osoby bezpośrednio koordynujące pomoc ludziom na Ukrainie. Zdecydowaliśmy się jednak na nieupublicznianie tych aktywności – mówi Emil Dębiński.

Swój wkład w ogromny ruch pomocy Ukrainie, jaki zrodził się w naszym kraju, mają też polskie spółki Grupy Volkswagen.

– Pierwszym krokiem było zapewnienie bezpieczeństwa naszym pracownikom i ich rodzinom. Równolegle nawiązaliśmy kontakt z pracownikami z ukraińskich spółek grupy. Niektórzy nasi menedżerowie pracowali w Kijowie, mamy tam bezpośrednie kontakty. Zaoferowaliśmy pełną pomoc od transportu po zakwaterowanie. Dziś w domach naszych pracowników przebywa ponad 30 osób, są to kobiety i dzieci, pracownicy i ich rodziny z Ukrainy. Nie wszyscy zdecydowali się uciec do Polski, jedna osoba zmieniła pracę biurową na wolontariat w szpitalu w Kijowie i zwróciła się do nas o pomoc w zdobyciu najpotrzebniejszych rzeczy. Nasi pracownicy zorganizowali dużą zbiórkę i we współpracy z kolegami z Ukrainy udało się nam dostarczyć transport do Kijowa – opowiada Tomasz Tonder z polskiego oddziału Grupy VW.

Bardzo aktywnie działa także sieć dilerska VW. Diler Volkswagena z Krosna we współpracy z lokalnymi władzami organizuje cykliczne transporty pomocowe na Ukrainę. Pomagają również inne spółki grupy, m.in. zasilając flotę PCK nowymi autami.

– Zdajemy sobie sprawę, że pomoc wciąż będzie potrzebna, dlatego to nie koniec, lecz początek wielu inicjatyw. Aktualnie pracujemy nad kilkoma projektami wspólnie z kolegami z Niemiec i organizacjami pomagającymi w Polsce – dodaje Tomasz Tonder.

Z pomocą ruszyła również Toyota. Japończycy zatrudniają ponad 1,7 tys. ukraińskich pracowników w Europie, głównie w krajach sąsiadujących z Ukrainą, m.in. w zakładach produkcyjnych w Czechach i Polsce. W fabrykach Toyoty w Wałbrzychu i Jelczu-Laskowicach pracuje 230 pracowników z Ukrainy. Firma przyznała im płatny urlop w celu sprowadzenia rodziny, a bezpłatny tym, którzy zdecydowali się wrócić i bronić kraju. Fabryki dają też gwarancję zatrudnienia po powrocie do Polski. Toyota zapewnia również środki transportu oraz zakwaterowanie i wyżywienie w pobliżu fabryk rodzinom pracowników. Ponadto koordynuje opiekę medyczną, organizuje opiekę nad dziećmi i pomaga w zapisaniu ich do szkół i przedszkoli oraz w znalezieniu pracy dla rodzin pracowników. Zapewnia też pomoc psychologiczną. Polski odział Toyoty zamroził ponadto część parku samochodowego, który na co dzień służy do celów marketingowych. Auta zarezerwowano dla osób lub organizacji niosących pomoc Ukraińcom.

Natomiast Ford pracuje nad planem zbiórki potrzebnych rzeczy wśród swoich pracowników w krajach Europy Zachodniej oraz pomocy w postaci udostępnienia środków transportu jednej z organizacji pozarządowych zajmujących się niesieniem pomocy.