Możliwość dymisji osłabia naszą walutę

Jacek Jurczyński
opublikowano: 2003-06-10 00:00

Atmosfera sukcesu, którą większość analityków zapowiadała w przypadku udanego referendum akcesyjnego, na rynku walutowym trwała bardzo krótko. Przekroczenie wymaganej, 50-proc. frekwencji wzmocniło polską walutę tylko na samym początku poniedziałkowej sesji. Kurs USD/PLN spadł z 3,719 do 3,7002, natomiast cena euro — z 4,3698 do 4,3279 zł.

Niedługo po rozpoczęciu sesji inwestorzy zdecydowali się na realizację zysków, wykorzystując niskie ceny walut obcych względem złotego oraz kupowali waluty w obawie przed bardzo niepewną sytuacją na polskiej scenie politycznej. Kurs USD/PLN wzrósł do poziomu 3,8110, natomiast cena euro zwyżkowała do 4,4649. Złoty nieznacznie tylko odrobił straty, gdy po spotkaniu u prezydenta Grzegorz Kołodko, minister finansów, oświadczył, że Aleksander Kwaśniewski popiera program naprawy finansów publicznych.

Prawdziwym „bohaterem” dnia był jednak premier Leszek Miller, który na posiedzeniu Rady Krajowej SLD zaprezentował kilka zaskakujących pomysłów. Zamierza on na najbliższym posiedzeniu Sejmu złożyć wniosek o wotum zaufania dla rządu, zaproponował także termin wyborów na wiosnę 2005 r. Premier stwierdził, że należy z powagą rozpatrzyć możliwość wprowadzenia liniowej skali podatkowej, o której Grzegorz Kołodko powiedział, że nie jest ani prowzrostowa, ani sprawiedliwa. Jednak zaskakująca wypowiedź premiera o chęci powierzenia koordynacji polityki gospodarczej rządu resortowi gospodarki zwiększyła spekulacje na temat ewentualnej dymisji Grzegorza Kołodki, przyczyniając się do dalszego osłabienia złotego. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 3,8040 zł, a euro — na 4,4710 zł.

Dziś rząd powinien przyjąć Program Naprawy Finansów Rzeczypospolitej, autorstwa Grzegorza Kołodki. Jeśli tak się nie stanie, pogłoski o dymisji szefa resortu finansów staną się jeszcze głośniejsze. Złoty w dalszym ciągu narażony jest na spadki.

W Azji notowania dolara do jena, po przedstawieniu lepszych niż oczekiwano danych z amerykańskiego rynku pracy, podczas poniedziałkowej sesji spadły w okolice 117,80. Wzrost kursu dolara do jena został wykorzystany przez eksporterów do sprzedaży dolarów. Później dolar od rana tracił na wartości.

Piątkowy, silny wzrost kursu USD/JPY to prawdopodobnie skutek zarówno lepszych danych z USA, jak i interwencji Bank of Japan. Silny spadek kursu w poniedziałek może potwierdzać tę teorię. O godz. 17.00 dolar wyceniany był na 118,20 JPY.

W naszej ocenie kurs dolara do jena powinien pozostawać w przedziale 117,50- -118,50. W przypadku silnych wzrostów kursu należy oczekiwać interwencji Japońskiego Banku Centralnego.

W Europie poniedziałkowa sesja dostarczyła inwestorom sporo emocji. Rano kurs euro do dolara lekko zniżkował. Notowania wspólnej waluty spadły z poziomu 1,1700 w okolice 1,1680. Około godz. 10.00 skrzydeł euro dodała wypowiedź ministra finansów Wielkiej Brytanii. Gordon Brown powiedział, że przed wejściem do strefy euro funt musiałby stracić na wartości wobec wspólnej waluty. Rynek walutowy zareagował natychmiast — kurs euro do funta wzrósł.

Wzrost notowań euro nastąpił również na rynku dolara. Kurs EUR/USD wzrósł z poziomu 1,17 w okolice 1,179. Jednak po silnym wzroście kurs euro do dolara lekko spadł i około godz. 15.30 znalazł się na poziomie 1,1750.

Euro nie zdołało w ostatnim okresie ustanowić nowych rekordów. Kurs pozostaje od kilku dni w przedziale 1,1620-1,1880. I tak pewnie będzie w najbliższych dniach. W dalszym ciągu rynek uważa za bardziej prawdopodobne wybicie się kursu w górę z tego przedziału. O godz. 17.00 euro wyceniane było na 1,1754 dolara. Sugerujemy kupno waluty europejskiej przy ewentualnych spadkach.