Można wygrać pracę

Dorota Czerwińska
opublikowano: 2013-12-02 00:00

Grywalizacja, gryfikacja, ramifikacja — nazwy różne, ale chodzi o to samo. Zaintrygować, przyciągnąć, zaangażować klienta, pracownika, kandydata do pracy.

Wykorzystywanie wirtualnych gier w sprzedaży, marketingu czy kampaniach społecznych to już codzienność. Są też coraz częściej stosowane do przyciągnięcia i zainteresowania firmą kandydatów do pracy. Firmy już wiedzą, że samo udostępnianie ofert zatrudnienia na Facebooku nie przynosi oczekiwanych efektów. Muszą zaproponować coś więcej. Kompania Piwowarska prowadziła więc na Facebooku grę, która miała wyłonić najlepszych kandydatów na stanowisko koordynatora social media.

Mało która firma ma pomysł na wykorzystanie Facebooka do rekrutacji. Tradycyjne metody, takie jak udostępnianie ofert pracy, nie odnoszą tam skutku — mówi Michał Młynarczyk z Hays Polska. [FOT. WM]
Mało która firma ma pomysł na wykorzystanie Facebooka do rekrutacji. Tradycyjne metody, takie jak udostępnianie ofert pracy, nie odnoszą tam skutku — mówi Michał Młynarczyk z Hays Polska. [FOT. WM]
None
None

L’Oréal najlepszych graczy Reveal by L’Oréal, która polegała na tworzeniu i wprowadzeniu na rynek nowego produktu, zapraszała na staże. Wzięło w niej udział 11 tys. osób. Grywalizacja traktowana jako narzędzie do selekcji kandydatów nie była jednak dotąd szerzej stosowana w rekrutacji. Na nowy pomysł wpadła firma doradztwa personalnego Hays Polska. Przy pomocy facebookowej gry postanowiła — poprzez system rekomendacji — szukać chętnych do pracy w centrach usług wspólnych.

Zagrożona Ziemia

— Centra Usług Wspólnych to jedni z naszych kluczowych klientów, a coraz trudniej o kandydatów do pracy w nich, którzy najczęściej muszą znać przynajmniej dwa języki obce — tłumaczy powód wykorzystaniagry Michał Młynarczyk, dyrektor zarządzający Hays Polska. Chodziło przy tym nie tylko o przyciągnięcie i zaangażowanie chętnych pracy w centrach, ale przede wszystkim o zainteresowanie osób, które zarekomendują do takiej pracy swoich znajomych.

— Założyliśmy, że przez sześć miesięcy pozyskamy 200 kandydatów, którzy znają po co najmniej trzy języki obce i chcąc pracować w centrach outsourcingowych na Europę Zachodnią. Sześciu ma dostać pracę za pośrednictwem Hays — opowiada Młynarczyk. Użytkownicy, których Hays nazwał rekruterami, wykorzystywali do znalezienia kandydatów fora międzynarodowe, blogi tematyczne, grupy dyskusyjne.

Najlepsi mogli uzyskać staż lub etat w Hays Polska. Grający wcielali się w agentów NASA, którzy wyszukują kandydatów do zasiedlania Ziemi. Aplikacja miała budować napięcie wywołane zagrożeniem naszego globu. Rekruter spełniał kolejne misje i pozyskiwał kolejne osoby. A kandydat wypełniał formularz on-line.

Przyszłość rekrutacji

Na każdym etapie weryfikowania zgłoszonego kandydata gracz dostawał informację zwrotną o zaakceptowaniu lub odrzuceniu kandydata. Wszystko w konwencji gry, np.: „Szef Misji Humans na linii: Gratulacje, jesteś chlubą programu” lub: „To największy sukces rządu USA od środy! Pomyślne rozpatrzenie nowej aplikacji z Ziemi. Kandydat przechodzi do fazy II. Instynkt Cię nie zawodzi” albo: „Aplikant nie przeszedł testów grawitacyjnych na Ziemi. Jakkolwiek świetna robota, pewne cechy ujawniają się w trakcie”.

— Nie spotkałem się dotąd z zastosowaniem gry takim jak nasze, czyli w programach rekomendacji pracowniczych. A w grywalizacji jest ogromny potencjał. Na pewno wyróżniliśmy się wśród konkurencji innowacyjnym produktem, ale zwiększyliśmy też skuteczność kampanii rekrutacyjnej — chwali się Michał Młynarczyk.

Możesz zainteresować się również: