MSP chce skomercjalizować Odrę
Resort skarbu przymierza się do decyzji o komercjalizacji PPDiUR Odra. Świnoujskie przedsiębiorstwo nie chce jednak przekształcenia w spółkę Skarbu Państwa, gdyż uważa, że komercjalizacja zaszkodzi firmie.
Już niebawem mógłby się rozpocząć proces komercjalizacji szczecińskiego Przedsiębiorstwa Połowów Dalekomorskich i Usług Rybackich Odra.
— Czekamy na decyzję resortu skarbu. Niewykluczone, że w ramach przekształcenia Odry w spółkę Skarbu Państwa zostanie ona dokapitalizowana — mówi Grzegorz Jankowski, wicewojewoda zachodniopomorski.
Decyzja nowego ministra nie zapadnie jednak, jeśli rada zakładowa Odry nie wskaże swoich przedstawicieli do rady nadzorczej w nowych strukturach przedsiębiorstwa. Tymczasem wiele wskazuje na to, że takie osoby nie zostaną wyłonione i zmiana formy własności firmy nie dojdzie do skutku.
Odra straci
— Komercjalizacja oznacza dla nas, że powołana zostanie rada nadzorcza, w której skład wejdą ludzie niekompetentni. Odra może tylko na tym stracić — argumentuje Ryszard Smolik, dyrektor PPDiUR Odra.
Obecnie przedsiębiorstwo działa na granicy opłacalności. W ubiegłym roku przyniosło stratę. Pierwsze sześć miesięcy tego roku Odra zamknęła wynikiem dodatnim. Jednak o szczegółach kondycji finansowej firmy jej dyrekcja nie chce rozmawiać. Dyrektor Smolik uważa, że ujawnienie wyników może popsuć jej wizerunek w oczach wierzycieli i przeszkodzi w uzyskaniu kredytów. Liczy jednocześnie, że udane połowy poprawią kondycję firmy.
Trudny biznes
Tymczasem drugie półrocze może być dla Odry gorsze. Do końca czerwca przedsiębiorstwa połowów dalekomorskich, zgodnie z międzyrządową umową, miały zapłacić Rosjanom blisko 10 mln zł za nie odłowione w ubiegłym roku kwoty połowowe na Morzu Beringa. Rząd podjął wprawdzie w grudniu ubiegłego roku starania o renegocjację umowy, ale bez powodzenia. Należności te uregulowała tylko spółka Dalmor. Szczeciński Gryf, w tym miesiącu wojewoda zachodniopomorski podjął decyzję o jego likwidacji, nie zapłacił kar ze względu na brak pieniędzy. Podobną decyzję podjęła Odra.
— Nie zamierzamy płacić za ryby, których nie złowiliśmy — stanowczo stwierdza Ryszard Smolik z Odry.
Jednak w tej sytuacji firma może w ogóle stracić możliwość łowienia ryb na rosyjskich wodach terytorialnych, czyli na najlepszych swoich łowiskach.



