Szwajcarska grupa Sulzer, która specjalizuje się w produkcji pomp oraz urządzeń wirujących i mieszających, a także ich serwisie, jeszcze kilka miesięcy temu miała w Polsce dwa zakłady – w Lublinie i w Warszawie. Fabryki zatrudniające prawie 200 osób funkcjonowały z powodzeniem przez kilka lat, ale to już historia. Początkiem końca Sulzera w Polsce było wpisanie go pół roku temu (26 kwietnia) na listę sankcyjną MSWiA. Według resortu powodem było to, że akcjonariuszem i beneficjentem rzeczywistym grupy jest „powiązany z prezydentem Rosji W. Putinem i byłym prezydentem Dmitrijem Miedwiediewem Viktor Vekselberg”.

Inne rozumienie przepisów UE
Objęcie sankcjami oznacza faktycznie, że firma nie brak może prowadzić normalnej działalności gospodarczej. W połowie maja zakłady były więc zmuszone zawiesić produkcję.
Sulzer był zaskoczony decyzją MSWiA, szczególnie, że w żadnym innym kraju nie został objęty sankcjami. Natychmiast też złożył wniosek o pilne wykreślenie z „czarnej listy”. Argumentował, że rosyjski miliarder jest wprawdzie pośrednio - poprzez fundusz inwestycyjny, w którym ma mniejszościowe udziały - akcjonariuszem grupy, ale od co najmniej 2018 r. nie czerpie żadnych korzyści z tej własności, ani nie ma nad nią żadnej kontroli. Nie jest więc - wbrew twierdzeniom MSWiA - beneficjentem rzeczywistym. Sulzer poparł swój wniosek niezależnymi analizami prawnymi i decyzjami m.in. amerykańskiego organu ds. sankcji OFAC. Nie przekonało to jednak państwowych decydentów. MSWiA stwierdziło nawet, że inaczej rozumie unijne przepisy. W efekcie spółki szwajcarskiej grupy pozostały na „czarnej liście”.
Po miesiącach starań Sulzer złożył więc broń i zaczął zamykać swoje firmy.
- W lipcu zwolnieni zostali w ramach zwolnień grupowych pracownicy obu firm w Warszawie i w Lublinie. Pozostali tylko ci, których nie można było zwolnić z przyczyn formalnych, bo byli np. w okresie przedemerytalnym czy na urlopie macierzyńskim – mówi Danuta Majkowska, prokurent w stołecznej spółce Sulzer Pumps Wastewater Poland.
Odchodzący z pracy otrzymali odprawy, odszkodowania, a nawet premie. Część pracowników znalazła zatrudnienie w zagranicznych firmach należących do grupy, głównie w Holandii.
Stratni pracownicy, klienci i fiskus
- W zakładach Sulzer w Lublinie i Warszawie pracę straciły 174 osoby. Ponownie w innych spółkach Sulzer poza Polską zatrudniliśmy 24. Naszym pracownikom zaoferowaliśmy znacznie więcej miejsc pracy w Stanach Zjednoczonych, ale z ofert tych, co zrozumiałe, nie skorzystali. Niestety, finalnie 150 naszych pracowników zostało bez pracy – potwierdza Frédéric Lalanne, prezes grupy Sulzer.
Część zatrudnionych w zakładach Sulzera pracowała tam od wielu lat. To, że szwajcarska grupa opuściła Polskę, oznacza też trudności dla setek jej klientów (np. w kwestii serwisu urządzeń Sulzera), partnerów biznesowych i dostawców.
– Nasi klienci zostali bez obsługi gwarancyjnej i bez dostępu do części zamiennych do urządzeń sprzedawanych na rynku polskim od 30 lat - dodaje Danuta Majkowska.
Stratny będzie również fiskus. Sama tylko lubelska firma Sulzera odprowadziła w zeszłym roku prawie 0,5 mln zł podatku dochodowego (o ponad 10 proc. więcej niż rok wcześniej).
- Teraz w firmie już nic się nie dzieje. Jeśli otrzymamy zgodę Krajowej Administracji Skarbowej, będziemy mogli wystawić na sprzedaż pozostałe aktywa rzeczowe – mówi prokurent Sulzer Pumps Wastewater Poland..
Obawia się jednak, że nieużywane od miesięcy urządzenia będzie można zbyć za bardzo niską cenę.
