Na budowach brakuje kruszywa

Wykonawcy dostają zaledwie 25-30 proc. zamówionego kamienia. Winą obarczają kolej i grożą opóźnieniem inwestycji

Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa (MIB) monitoruje realizację kontraktów i sprawdza, czy firmy dostają zamówione kruszywo zgodnie z planem. Niedawno z powodu problemów z dostawami węgla do elektrowni i kamienia na budowy z funkcji prezesa PKP Cargo został odwołany Maciej Libiszewski. Zastąpił go Krzysztof Mamiński, prezes PKP, pełniący też funkcję szefa giełdowej spółki. Zapewniał, że dzięki usprawnieniu obiegu i lepszemu zarządzaniu taborem problemy zostały rozwiązane.

BŁĘDNE KOŁO:
Zobacz więcej

BŁĘDNE KOŁO:

Modernizacja kolei wydłuża korki na torach, potęgując problemy z dostawą kruszywa. W rezultacie brakuje materiałów na… dokończenie modernizacji kolei. [FOT. ARC]

Państwowe kopalnie przestały się skarżyć, ale prywatni wykonawcy budujący drogi i modernizujący sieć kolejową biją na alarm — z dostawą kruszywa nadal jest duży problem, czemu winne są spółki kolejowe. — Wskaźnik realizacji dostaw kolejowych kruszywa waha się w granicach 25-30 proc. zamówień składanych przez wykonawców — mówi Jan Styliński, prezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa.

Później znaczy drożej

Skoro poza sezonem budowlanym firmy otrzymują nie więcej niż jedną trzecią zamówionych materiałów, to w szczycie budowlanym sytuacja będzie jeszcze gorsza. — Problemy z dostawą kruszyw spowodują opóźnienia w realizacji kontraktów i w konsekwencji będą one droższe. Przyczyna opóźnienia nie zależy od wykonawców, więc skarb państwa zostanie narażony na wypłatę roszczeń. Obecna linia orzecznicza daje nadzieję, że sądy nie zgodzą się na przenoszenie na generalnych wykonawców odpowiedzialności za zdarzenia, na które nie mają żadnego wpływu — twierdzi Jan Styliński.

Przypomina niedawny wyrok dotyczący kontraktu firmy PORR, wykonywanego w poprzedniej unijnej perspektywie — sąd stwierdził, że spółka nie mogła przewidzieć gwałtownego wzrostu kosztów spowodowanego zwyżką cen paliwa, i przyznał jej wypłatę zadośćuczynienia. Podobnie może być z roszczeniami w przypadku wzrostu kosztów z powodu opóźnień w dostawach kruszywa. Barbara Dzieciuchowicz, prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa, skupiającej wykonawców i dostawców kruszyw, podkreśla, że kolejarzom brakuje wagonów i lokomotyw manewrowych, więc kolejki tworzą się już w kopalniach. Korki tworzą się też na torach, bo PKP Polskie Linie Kolejowe zamknęłykilka odcinków do modernizacji i przewoźnicy muszą korzystać z objazdów.

— Wkrótce sytuacja jeszcze się pogorszy, bo od stycznia 2018 r. wyłączone z eksploatacji zostaną trasy i węzły na Dolnym Śląsku, co jeszcze bardziej utrudni wywóz kruszyw z tamtejszych kopalni — twierdzi Barbara Dzieciuchowicz.

Rozładowanie zatoru

W przyszłym tygodniu izba prześle do MIB pismo z opisem problemu i propozycjami jego rozwiązania. Ich szczegółów prezes na razie nie przedstawia, mówi jedynie, że na najbardziej zatłoczonych liniach kolejowych warto rozważyć pomysł przeniesienia części pasażerów do autobusów, co poprawiłoby płynność przewozu towarów. Podobną propozycję zgłaszał Maciej Libiszewski, twierdząc, że znacznie łatwiej przenieść tymczasowo na drogi część ruchu pasażerskiego niż towarowego.

Podobnie uważają wykonawcy, którzy podkreślają, że już obecnie część pilnych dostaw kruszywa jest przerzucana z kolei na ciężarówki. Jest to jednak znacznie droższe i nieefektywne. Zdaniem Macieja Libiszewskiego, zwiększenie liczby wagonów nie rozwiąże problemu, tylko wydłuży korek. Po jego odwołaniu PKP Cargo sygnalizowały wprawdzie konieczność poprawy dostępności taboru, ale obecnie o tym nie mówią i nie poczuwają się do winy z powodu problemów z dostawą kruszywa.

— Do PKP Cargo należy tylko około jednej czwartej rynku przewozu kruszyw. Jesteśmy w stałym kontakcie z przedstawicielami firm budowlanych, z którymi na bieżąco ustalamy priorytety dotyczące podstawienia wagonów — twierdzi Ryszard Jacek Wnukowski, rzecznik PKP Cargo, dodając, że spółka przewozi obecnie także węgiel dla energetyki, aby uzupełnić jej zapasy, ale nie odbywa się to kosztem przewozów kruszyw. Barbara Dzieciuchowicz twierdzi jednak, że główny problem jest właśnie z dostawami realizowanymi przez PKP Cargo. Z przewoźnikami prywatnymi współpraca jest nieco lepsza. Wspólnie z nimi izba chce przeprowadzić konsultacje z MIB, by ostatecznie rozwiązać problem. Zależy na tym także MIB.

Andrzej Bittel, wiceminister infrastruktury, uważa, że problem wynika nie tylko z powodu zatorów na sieci czy niedostatecznej liczby wagonów, ale także z braku pracowników obsługujących pociągi i niechęci kopalni do wykonywania załadunków w niedzielę. To, jego zdaniem, uspawniłoby dostawy, ponadto gdyby wykonawcy zawczasu zrobili zapasy, dziś problem byłby mniej dotkliwy. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Kapczyńska

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Na budowach brakuje kruszywa