Czy czartery to dobry biznes? Fischer Air Polska, który podniesie kapitał, przekonuje, że tak. O ile dołoży się dalekie trasy.
Fischer Air Polska, należąca do Czechów linia czarterowa, do końca 2005 r. przewiozła z naszego kraju 220 tys. pasażerów. Wierzy, że w tym roku ich liczba wzrośnie o ponad 120 proc.
— Do końca 2006 r. przewieziemy 500-600 tys. osób — zapowiada Adam Wychowaniec, dyrektor zarządzający Fischer Air Polska.
Przewoźnik zaczął operacje lotnicze 14 maja. Przyniosły one w 2005 r. 100 mln zł przychodów.
— W tym roku oczekujemy sprzedaży na poziomie 300 mln zł — przewiduje Krzysztof Szymański z biura zarządu.
Obecnie polska firma dysponuje 1 mln USD kapitału własnego oraz 5 mln USD własnych aktywów obrotowych. W najbliższych dniach właściciele zdecydują o podniesieniu aktywów własnych. Krzysztof Szymański nie chce mówić o konkretnych kwotach. Wiadomo jednak, na co firma chce wydać pieniądze. Oprócz zwiększenia przewozów czarterowych zamierza inwestować m.in. we własny ośrodek szkoleniowy dla pilotów. Zapowiada też start kolejnych tras, m.in. od połowy stycznia na Sri Lankę, i planuje rozwój połączeń długodystansowych o kolejne kierunki: zachodnie wybrzeże Afryki, Kubę, Wenezuelę oraz Meksyk. To wiąże się z rozbudową floty o kolejne samoloty. W grę wchodzi leasing.
Fischer Air Polska ocenia swój udział w 2005 r. w rynku przewozów czarterowych na poziomie 20 proc.
— Do końca roku chcemy go zwiększyć do 45 proc. — zapowiada Krzysztof Szymański.
Wzmocnienie pozycji mają zapewnić trasy długodystansowe, które pozwalają zniwelować sezonowość w branży turystycznej.
— Dotąd przewozy zimowe stanowiły 15 proc. całorocznych, dziś dzięki lotom na dalekie trasy — 40 proc. To oznacza rentowną działalność w całym roku — tłumaczy Krzysztof Szymański.
Właścicielem Fischer Air Polska jest czeska grupa K&K, działająca w sektorach gazowym, naftowym, chemicznym i maszynowym. W jej ramach bezpośrednim właścicielem polskiej spółki jest firma Atlantik, posiadająca również m.in. udziały w Unipetrolu.