Na gapiostwie kolei skorzystają samorządy

Agnieszka Jabłońska
opublikowano: 03-02-2011, 00:00

Kolej ma jeszcze szansę na uratowanie inwestycji unijnych, ale trwa już poszukiwanie zamienników.

Zamiast PKP PLK, kasę z UE może dostać warszawskie metro i szybka kolej w Trójmieście

Kolej ma jeszcze szansę na uratowanie inwestycji unijnych, ale trwa już poszukiwanie zamienników.

Inwestycje kolejowe idą jak po grudzie, więc rząd odebrał niedawno PKP Polskim Liniom Kolejowym (PKP PLK) zaoszczędzone na przetargach 1,2 mld EUR i przesunął je na inwestycje drogowe. To początek złych wiadomości dla kolei.

Jeśli pojawią się kolejne oszczędności przetargowe, a sięgają one zwykle 20-40 proc. wartości wyjściowej kontraktu, prawdopodobnie i one przejdą kolejarzom koło nosa. Ministerstwo Rozwoju Regionalnego już szuka projektów zastępczych, na które pójdzie kasa.

Ostatnia szansa

Na dofinansowane przez Unię inwestycje PKP PLK do 2015 r. miało popłynąć 27 mld zł. Po ostatnim cięciu spółce zostało jednak tylko 20 mld zł, bo oprócz 1,2 mld EUR z UE, straciła też szansę na wykorzystanie wkładu z budżetu. Żeby nie przepadła także reszta pieniędzy, kolej musi do 9 lutego udowodnić, że ma projekty za 20 mld zł, które zdąży rozliczyć — zgodnie z wymogami Unii — do 2015 r.

Wiary, że to się uda, brakuje nawet kolejarzom. Zewnętrzna firma sprawdza w PKP PLK rzeczywisty stan projektów, choć jeszcze niedawno kolej twierdziła, że projekty z listy kluczowej nie są zagrożone, a hamulcowym jest Ministerstwo Finansów, które wstrzymuje przekazywanie dotacji.

Wątpliwości ma także Ministerstwo Rozwoju Regionalnego. Już zastanawia się, na co przesunąć pieniądze. Wygląda na to, że na gapiostwie kolei skorzystają samorządy.

— Rozmawiamy z Komisją Europejską o możliwości podniesienia wartości dofinansowania dla tych projektów kolejowych, które mają szansę na realizację. Jeśli jednak nie znajdą się odpowiednie inwestycje kolejowe, będziemy przesuwać oszczędności na priorytet 7.3 transport miejski w obszarach metropolitalnych —wyjaśnia Adam Zdziebło, wiceminister rozwoju regionalnego, odpowiedzialny za unijny program Infrastruktura i Środowisko.

Dodatkowy zastrzyk będzie możliwy, bo na razie metropolie w projektach nie wykorzystują maksymalnego poziomu unijnego dofinansowania.

Przesiadka do metra

Pierwsze w kolejce po dodatkową kasę z Unii są: druga linia metra w Warszawie (na razie projekt za 6 mld zł dostał 2,95 mld zł dofinansowania), Szybka Kolej Miejska w Trójmieście, dla której zarezerwowano wcześniej 131 mln zł (wartość projektu modernizacji to 341 mln zł), i węzeł multimodalny przy dworcu Łódź Fabryczna. Na inwestycję za 600 mln zł — m.in. budowę trasy tramwajowej, dojazdów, przystanków autobusów miejskich i podmiejskich — miasto dostało na razie 230 mln zł dotacji.

Samorządy zapewniają, że zdążą wykorzystać unijną kasę.

— Nie mamy jeszcze umowy o dofinansowanie, ale projekt już realizujemy. Wyższe dofinansowanie na pewno się przyda. Założenia projektu robiliśmy cztery lata temu. Potem inwestycja podrożała, dlatego przyznane nam unijne dofinansowanie jest mniejsze od dozwolonego o kilkadziesiąt milionów złotych. Mamy wiele inwestycji, które można włączyć do dofinansowanego projektu, jeśli pieniędzy będzie więcej — zapewnia Katarzyna Wierzbowska, naczelnik wydziału rozwoju i inwestycji w spółce Szybka Kolej Miejsca w Trójmieście, należącej do województwa pomorskiego, skarbu i PKP.

Kasą nie pogardzi także Warszawa.

— To dla nas dobra wiadomość. Na pewno zdążymy wykorzystać dodatkowe pieniądze, bo projekt drugiej nitki metra jest już oceniany przez Centrum Unijnych Projektów Transportowych — cieszy się Magdalena Jadziewicz-Kasak z warszawskiego ratusza.

Spółka PKP PLK odmówiła komentarza.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Agnieszka Jabłońska

Polecane