Na giełdach w USA indeksy minimalne wzrosły

Marek Druś
opublikowano: 2001-05-18 22:14

Giełdy w USA zakończyły tydzień umiarkowanymi wzrostami indeksów. Choć w piątek upłynęły zaledwie trzy dni od decyzji Fed o obniżce stóp procentowych, nie ma śladu, aby wpłynęła ona radykalnie na poprawę nastrojów za Oceanem.

Przez niemal całą sesję niewielką przewagę utrzymywała podaż. Spadki cen udziałów dotknęły przede wszystkim przedstawicieli branży komputerowej. Stało się tak po wystąpieniu Michaela Della, prezesa i założyciela Dell Computers, który zapowiedział spadek przychodów swojej firmy w drugim kwartale. Nic dziwnego, że inwestorzy zaczęli sprzedawać jej udziały oraz innych przedstawicieli branży. Przez niemal całą sesję taniały akcje Compaqa, Apple, Gateway i Hewlett-Packarda, który był liderem spadków spośród spółek wchodzących w skład Dow Jonesa.

Przez całą sesję drożały akcje Lucent Technologies, co można wiązać z pogłoskami o planie przejęcia firmy przez Alcatela, które pojawiły się w New York Times. Notowane w USA papiery francuskiej spółki były jednymi z wyraźniej taniejących podczas dzisiejszych notowań.

Jeden z największych spadków kursu, sięgający chwilami ponad 30 proc., notowały udziały spółki Palm, produkującej komputery „naręczne”. Powodem wyprzedaży papierów spółki była informacja o redukcji o połowę przychodów, które zamierzała osiągnąć w ostatnim kwartale tego roku.

Przez całą sesję utrzymywały się wysokie notowania udziałów Nokii i Ericssona. Papiery obu spółek drożały po tym, gdy analitycy Deutsche Banku napisali w swojej nocie do klientów, że są one niedowartościowane przez rynek.

MD