Na otwarciu poniedziałkowej sesji większość notowanych akcji uległa przecenie. Spadki dotknęły m.in. blue chipy. Spośród nich ponadprzeciętną podaż można było zauważyć na walorach tych przedsiębiorstw, które jeszcze kilka sesji wcześniej cieszyły się największym zainteresowaniem otwartych funduszy emerytalnych. W pierwszych minutach sesji po ponad 2 proc. straciły papiery TP SA, Orbisu i ING BSK. Powodów do zadowolenia nie mogli też mieć akcjonariusze PKN Orlen, Computerlandu oraz BPH PBK. Zdecydowanie lepiej wiodło się Elektrimowi i Netii. Największy wpływ na wzrosty ich kursów miały zapewne oczekiwania dotyczące działań naprawczych.
Po przecenach zanotowanych rano wartość podstawowego indeksu warszawskiej giełdy, tj. WIG 20, dość szybko ustabilizowała się na poziomie około 1,4 tys. punktów. Po południu spośród najbardziej płynnych papierów na plusie utrzymały się jednak tylko Kęty, które ciągle obiecują graczom pozyskanie inwestora strategicznego. Stosunkowo duże spadki dotknęły za to akcjonariuszy banków, m.in. BPH PBK, BRE oraz ING BSK. Wzorem europejskich telekomów spadła również cena Elektrimu i TP SA. Obie spółki przez znaczną część sesji cieszyły się największym zainteresowaniem, przejawiającym się wartością dokonywanych transakcji.
Spośród giełdowych indeksów zdecydowanie najgorzej postrzegany był NIF. Przez całą sesję akcje niemal wszystkich narodowych funduszy inwestycyjnych traciły na wartości. Na zamknięciu tylko cena NFI Progres oraz NFI im. Kwiatkowskiego pozostawała na nie zmienionym poziomie. Odwrót graczy od tego segmentu rynku był głównie rezultatem negatywnie ocenianej polityki, prowadzonej przez firmy zarządzające i akcjonariuszy większościowych. Wprawdzie nic nowego w tej materii nie powiedział ostatnio NIK, ale i jego oceny musiały zniechęcić graczy do składania zleceń kupna.
Również pozostałe wskaźniki — poza MIDWIG — zanotowały zniżki, co przynajmniej częściowo było efektem nie najlepszych wieści płynących z USA oraz z Europy Zachodniej. Z powodu braku poniedziałkowej sesji w Stanach Zjednoczonych wielu inwestorów brało pod uwagę spadki zanotowane na Nasdaq i Wall Street w piątek. Również wczorajsze przeceny na parkietach Unii Europejskiej mogły skłaniać do zgłaszania nadmiernej podaży w Polsce. Argumentów do zakupów nie dał rynek lokalny. Szczególnie negatywne oczekiwania towarzyszą wynikom za czwarty kwartał 2001 r. Dodatkowo, OFE już kupiły to co planowały i w konsekwencji nie generowały takiego popytu jak jeszcze kilka sesji wcześniej.
Ostatecznie na zamknięciu notowań WIG 20 stracił prawie 1,1 proc., utrzymując się na poziomie przekraczającym 1,4 tys. pkt. Dzisiaj bariera ta może jednak zostać przełamana. Do zgłaszania zleceń sprzedaży może skłaniać brak bodźców zarówno na rynku krajowym, jak i na parkietach zagranicznych. Dziś niewiele wskazuje na to, by gospodarka światowa lub chociaż ważniejsze rynki wchodzące w jej skład, zamierzały wyjść na prostą.