Przez kilka ostatnich dni można nawet było odnieść wrażenie, że powtarza się historia z początku roku, ale tym razem miała ona już elementy farsowe. Odgrzano problemy banku Lehman Brothers, o których wiedziano od dawna i którym zarząd spółki w dużej mierze zdołał zaradzić, podnosząc kapitał o 8 mld. USD i tnąc wartość ekspozycji na dług o 25 proc. Mimo to rynek reagował tak, jak gdyby Lehman miał lada moment podzielić los Bear Stearns.
Wczoraj jednak nadzieje na łatwy zarobek na krótkiej sprzedaży akcji banku zmalały po informacji, że ani Fed, ani Komisja Papierów Wartościowych i Giełd nie wymagają od niego podniesienia kapitału i monitorują na bieżąco stan jego zobowiązań. Notowania Lehman Bros podskoczyły po pojawieniu się plotki, że duży fundusz obligacyjny skupuje wyemitowane przez niego papiery dłużne.
Wydawało się¸ że sesja zakończy się wyraźnym odbiciem, kiedy agencja Moody's postanowiła zadbać o nadszarpniętą reputację i po raz kolejny zagroziła ubezpieczycielom obligacji Ambac i MBIA obniżeniem najwyższego ratingu.
Znowu wróciły wspomnienia, jako że obie firmy nie raz były w tym roku stawiane pod ścianą, ale żadna agencja nie miała odwagi dokonać egzekucji. Notowania obu spółek poszły w dół o 16 i 17 proc. i zahamowały wzrost indeksów, ale paniki nie było, gdyż inwestorzy zdążyli się w ciągu ostatnich miesięcy nieco się uodpornić na problemy związane z oceną wiarygodności tych spółek. Sam model ich działania jest taki, że o rzetelną ocenę trudno, więc być może i tym razem im się upiecze. Pozostaje mieć taką nadzieję, bo gdyby jednak Moody's zdecydował się odzyskać honor, siła rażenia obniżenia ratingu byłaby znaczna.
Wobec kiepskiej postawy spółek paliwowych i finansowych rolę lidera wzięły na siebie spółki technologiczne- Nasdaq zyskał niemal 1 proc. Znowu relatywnie lepiej radziły sobie małe i średnie spółki – ich indeksy wzrosły. To dobry znak i może świadczyć on o tym, że spadkowy potencjał rynku nie jest już zbyt duży. Ropa cały dzień taniała i na razie wygląda na to, że majowy szczyt na dłużej pozostanie niezdobyty. Dzisiaj za oceanem może być nudno, jeśli nie wypłyną nowe lub odgrzewane sensacje z sektora finansowego. Może w końcu inwestorzy zdyskontują publikację kilka lepszych od oczekiwań wskaźników makro w ostatnich dniach. Dzisiaj poznamy tylko liczbę wniosków o zasiłek dla bezrobotnych, a dopiero jutro pojawi się jeden z najważniejszych raportów miesiąca – liczba nowych miejsc pracy w sektorze pozarolniczym.
Amerykańskie kontrakty indeksowe lekko rosną w porannym handlu, co pomoże Europie na starcie. Początek powinien być spokojny– Dax zacznie dzień praktycznie bez zmian. Wig20 nie spadł wczoraj na tyle głęboko, by dzisiaj nie było szansy na wyciągnięcie go po raz kolejny nad wsparcie na poziomie 2900 pkt. Na razie zanosi się na płaskie otwarcie. Wobec spodziewanego zastoju za granicą handel w Warszawie znowu będzie zapewne ślamazarny, ale niestety świeżego kapitału wciąż nie widać. Batalia o odzyskanie poziomu 2900 pkt., jeśli w ogóle do niej dojdzie, może być jedynym ciekawym elementem sesji. Być może dołączy do tego jeszcze walka o niedopuszczenie do zamknięcia mWig40 poniżej poziomu najniższego tegorocznego zamknięcia, do którego brakuje indeksowi zaledwie 0,5 proc.