Czytasz dzięki

Na pocieszenie Trójkąt Weimarski

opublikowano: 03-02-2020, 22:00

Rzadko zdarza się event z tak wysokiej półki politycznej, jak długo oczekiwana wizyta Emmanuela Macrona w Polsce, podczas której obie strony starałyby się tak selektywnie kwalifikować do wizerunkowego sprzedania opinii publicznej elementy pozytywne, zamiatając pod dywan grube podziały.

Przecież poglądy obecnego prezydenta Francji oraz polskiej ekipy tzw. dobrej zmiany na wiele strategicznych kwestii różnią się biegunowo. Przede wszystkim — na pobrexitową przyszłość Unii Europejskiej. Receptą Emmanuela Macrona jest przyspieszenie integrowania się państw i kurs na federalizację, tymczasem Jarosław Kaczyński — którego wobec gościa reprezentowali jego nominaci, Andrzej Duda i Mateusz Morawiecki — doktrynalnie nakazał umacnianie państw narodowych. Obszarem polsko-francuskiej werbalnej zgodności jest umacnianie bezpieczeństwa, ale znowu rozumiane całkowicie inaczej — PiS w pełni stawia na USA i pośrednio na NATO, natomiast lokator Pałacu Elizejskiego nawiązuje do antyamerykańskich idei Charlesa de Gaulle’a i popiera rozbudowę armii europejskiej, w której Francja byłaby siłą wiodącą. W krytyce obniżania się standardów praworządności w Polsce współtworzona przez Macrona z liberałami grupa Odnowić Europę należy w Parlamencie Europejskim do największych PiS-ożerców.

Prezydenci wzajemnie sobie przypominali, gdzie na świecie służą ich wojska.
Zobacz więcej

Prezydenci wzajemnie sobie przypominali, gdzie na świecie służą ich wojska. Fot. Jakub Szymczuk - KPRP

Emmanuel Macron pochwalił się, że Francja zajmuje czwarte miejsce wśród inwestorów w Polsce. To prawda, chociaż klasyfikacja jest iluzoryczna, zależy od czysto formalnych siedzib firm matek firm. Bezdyskusyjnie jednak najjaśniejszą stroną polsko- -francuskich relacji są gospodarcze. W starciu o unijne wieloletnie ramy finansowe 2021-27 oba państwa są akurat sojusznikami w kwestii utrzymania wydatków na wspólną politykę rolną. Zupełnie nam nie po drodze natomiast w obszarze polityki spójności. Po sobotnim szczycie przyjaciół owych funduszy premier Mateusz Morawiecki rzucił pomysł ograniczenia wzrostu wydatków obronnych UE, które są akurat oczkiem w głowie Emmanuela Macrona. W tym kontekście oryginalnie zabrzmiało polskie zainteresowanie mglistym projektem tzw. czołgu europejskiego. Dotychczas stawianie przez rząd PiS na uzbrojenie wyłącznie amerykańskie oznaczało odpędzanie ofert francuskich, czego symbolem było unieważnienia zakupu śmigłowców Caracal. Podobnie zapowiada się przyszłościowo w energetyce jądrowej — doświadczona Francja dysponuje bardzo dobrymi technologiami, ale u nas obejdzie się smakiem, polski kąsek również skonsumują Amerykanie.

Tradycyjnie najłatwiej Polsce i Francji przychodzą wspólne gesty historyczno-symboliczne. Prezydenci wystosowali wzajemne zaproszenia — Andrzej Duda będzie 14 lipca obserwował (chyba, że plany zakłóci mu wynik wyborów…) polską kompanię honorową defilującą Polami Elizejskimi, natomiast Emmanuel Macron będzie 15 sierpnia podziwiał kompanię francuską podczas 100. rocznicy Bitwy Warszawskiej. Najbardziej oczekiwanym gestem politycznym gościa była zaś zapowiedź podniesienia z niebytu mitycznego Trójkąta Weimarskiego, z udziałem prezydentów Francji i Polski oraz kanclerz Niemiec. Taki kurtuazyjny szczyt pocieszenia nie zmieni jednak okoliczności, że po brexicie traktatowa, arytmetyczna siła niemiecko-francuskiego duetu przy podejmowaniu przez UE strategicznych decyzji radykalnie wzrosła i do przeforsowania dwustronnych uzgodnień jakakolwiek strona trzecia nie jest mu potrzebna.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane