Na rynku nie grała zagranica
Wczwartek na rynku międzybankowym wyraźnie spadła aktywność inwestorów. Analitycy bankowi wiązali ten fakt ze świętem obchodzonym wczoraj w kilku krajach Europy, z powodu którego nie pracowali dealerzy we Frankfurcie. Dlatego kurs złotego reagował głównie na zmiany parytetu euro/dolar na rynkach zagranicznych. Po wypowiedziach ministra finansów Jarosława Bauca, który stwierdził, że złoty w tym roku może stracić na wartości 10 proc., nasza waluta staniała zarówno do dolara jak i euro.
Kurs dolara otworzył się wczoraj na poziomie 4,0030 zł, wobec 3,9940 na zamknięciu w środę. Za euro płacono 3,4240 zł wobec 3,4288 zł. Około godziny 16.30 amerykańska waluta kosztowała 4,0025 zł, a europejska 3,4305 zł.
międzynarodowy rynek zdominowały obawy o możliwą interwencję w obronie euro. Najpierw zasygnalizował to minister finansów Japonii, według którego spadek kursu euro jest nienaturalny i nieuzasadniony. Potem mówiono o możliwej interwencji ECB. Parytet euro/dolar jednak tylko chwilowo przekroczył wczoraj poziom 0,86 i to w dodatku nie po wypowiedziach o interwencji, ale po opublikowaniu nowych danych makroekonomicznych w USA. Zgodnie z nimi liczba nowo zarejestrowanych bezrobotnych wzrosła bardziej, niż oczekiwali analitycy. Przez większą część dnia cena euro wahała się między 0,8960 a 0,8990 USD.