Idealny używany samochód ma być niedrogi, lecz możliwie najnowszy. Marka? Najlepiej premium. Przebieg? Oczywiście jak najniższy. Idealny sprzedawca? Niemiec, który poza tym, że płacze, kiedy sprzedaje, to jeździ nim tylko do kościoła. Oszuści mają eldorado. Rezultat? Straty. W Polsce dziesiątki mln zł rocznie, a w całej UE około10 mld EUR.

Sekundy warte tysiące
Co roku miliony kierowców w Unii Europejskiej kupują używany samochód z cofniętym licznikiem. Szacuje się, że Unia traci na tych fałszerstwach od 5,6 do 9,6 mld EUR rocznie. Cofnięcie licznika to nieskomplikowana kilkusekundowa czynność, a przy okazji spory zarobek. Zmniejszenie liczby przejechanych kilometrów zwiększa wartość auta średnio o 3 tys. euro. Szacuje się, że w związku z tym od 30 do 50 proc. pojazdów wywożonych za granicę państwa zarejestrowania ma cofnięty licznik. W Polsce niższe od rzeczywistych wskazania liczników dotyczyć mogą nawet 80 proc. sprowadzanych aut, przy czym średnia korekta to 100-150 tys. km. Choć większość państw, w tym Polska, stworzyła systemy do walki z tymi oszustwami, to działają tylko przy założeniu, że pojazd wciąż się znajduje w państwie pierwszej rejestracji. Standardowa praktyka to sprzedaż za granicę – właśnie wtedy najczęściej dochodzi do manipulacji historią auta.
Skalę problemu uwidoczniła zmiana w przepisach. Od 1 stycznia 2020 r. dzięki nowelizacji rozporządzenia dotyczącego zasad kontroli ruchu drogowego policjanci spisują stan licznika w kontrolowanych pojazdach, a odczytane wskazania przesyłają do Centralnej Ewidencji Pojazdów. Wkrótce po wejściu życie tego prawa zaczęły pojawiać się pierwsze „kwiatki”. BMW z cofniętym licznikiem o 235 tys. km czy Volkswagen odmłodzony o 320 tys. km to przykłady pierwsze z brzegu.

BMW i długo nic

CarVertical, firma, która sprawdza historię samochodów po numerze VIN, przeprowadziła badania, by się dowiedzieć, w jakich modelach najczęściej cofa się liczniki. Lista przedstawia procentowy udział samochodów z cofniętymi licznikami według modelu. Wśród TOP 15 modeli z najczęściej korygowanym przebiegiem króluje BMW. Modele tej marki zajmują sześć pierwszych miejsc w zestawieniu. Listę otwiera BMW 7 (34 proc. zbadanych aut miało cofnięty licznik), na kolejnych miejscach są BMW X5 (29,5 proc.) i BMW 5 (27,5 proc.). Nieco mniej ryzykowny jest też zakup sprowadzonego Audi A6 (10 proc.). Większość modeli z najczęściej korygowanym przebiegiem należy do segmentu premium, ale to nie jest regułą. Dane dla modeli Volkswagena czy Skody pokazują, że również nabywcy sprowadzanych używek z segmentu aut popularnych mogą się naciąć. O ile w przypadku byłych aut luksusowych cofanie liczników dotyczy starszych roczników (2011 i wcześniejsze), o tyle w niższych segmentach koryguje się przebiegi znacznie młodszych pojazdów (nawet sześcioletnich). Najwięcej oszustw na przebiegach wykryto w autach z silnikami diesla: sześć na dziesięć przypadków dotyczy samochodów z silnikami wysokoprężnymi. Ten proceder jest najczęstszy w Europie Środkowo-Wschodniej, kraje na zachodzie Europy mają z nim zdecydowanie mniej do czynienia.
Oszustwa związane z przebiegiem znacząco wpływają na rynek samochodowy. Powodują zawyżanie cen setek tysięcy samochodów rocznie. Oznacza to, że nabywców aut używanych podstępem zmusza się do wydawania zbyt dużych kwot na zakup. Ile przepłacamy w Polsce? Miliony.
Ćwierć setki za dwa tysiące

Nawet niewielka korekta, np. o 25 tysięcy kilometrów, to w przypadku popularnych modeli strata przeszło 2 tys. zł. Często jest to kwota znacznie wyższa – nawet prawie 6 tys. zł. To strata wyliczona dla aut z 2010 r. Jeżeli są to młodsze pojazdy, nabywca traci jeszcze więcej. Cofnięcie licznika o kilkaset tysięcy kilometrów w kilkunastoletnim samochodzie może skutkować podobną stratą cenową, jak skorygowanie go o kilkadziesiąt kilometrów w kilkuletnim aucie.
Od wejścia Polski do Unii Europejskiej sprowadzono do nas ponad 13 mln aut. W 2019 r. na lawetach wjechało ponad 1 mln takich samochodów. Najwięcej używanych aut pochodzi z Niemiec. W 2019 r. było to niemal 60 proc. importu. Druga z wynikiem 98 tys. jest Francja, trzecia Belgia – 70 tys. aut. Za 97 proc. importu odpowiadają osoby prywatne.
