Nadchodzą chude lata

opublikowano: 07-10-2019, 22:00

Najbliższa kadencja Sejmu przyniesie gospodarcze spowolnienie, którego nie powstrzyma nawet najhojniejszy impuls fiskalny — przewidują eksperci.

Sprawdź, który komitet prezentuje poglądy na gospodarkę najbliższe Twoim 

Ostatnie cztery lata to okres prosperity polskiej gospodarki. Dobra koniunktura w połączeniu z fiskalnym impulsem w postaci programu Rodzina 500+ wyprowadziły Polskę na trzecie miejsce w Unii Europejskiej pod względem wzrostu PKB. W zgodnej opinii ekspertów najlepsze czasy w tym cyklu koniunkturalnym są już jednak za nami i, jeśli sondaże się nie mylą, po wyborach Prawo i Sprawiedliwość po raz pierwszy w historii będzie rządzić krajem w czasie dekoniunktury.

Inwestycje mówią stop

W opublikowanym niedawno ratingu agencji Fitch eksperci amerykańskiej firmy podkreślają, że polska gospodarka swoje najlepsze chwile w tym cyklu osiągnęła w 2018 r., notując wzrost na poziomie 5,2 proc. Jedna z trzech najważniejszych agencji ratingowych podkreśla, że choć konsumpcja prywatna, napędzana Nową Piątką, pozostanie silna, inwestycje, szczególnie w sektorze prywatnym, zaczynają wyhamowywać, a coraz gorsza sytuacja u głównych partnerów handlowych Polski na Zachodzie Europy odbije się na popycie zewnętrznym.

Z tego też powodu wzrost PKB ma w przyszłym roku wynieść 3,3 proc, a w 2021 r. 2,9 proc. Najbardziej optymistyczny dotychczas bank w Polsce, bieżącej perspektywy budżetowej środków unijnych spowodowały ścięcie prognozy do 3,2 proc. mBank spodziewa się także spadku inwestycji jednostek samorządu terytorialnego.

Nowa Piątka za szybko

Rafał Benecki, główny ekonomista ING Banku Śląskiego, podkreśla, że wzrost gospodarczy w przyszłym roku będzie znacznie gorszy od wyników obserwowanych w ostatnich dwóch latach, ponieważ rząd potraktował Nową Piątkę bardziej jako impuls wyborczy niż przemyślany impuls fiskalny.

— Zaproponowany przez rząd impuls fiskalny był za duży i został wdrożony za wcześnie. Gdyby jego timing nie był dostosowany do kalendarza wyborczego, ale do cyklu koniunkturalnego, to dziś byłoby bardzo dużo paliwa na stymulant. Niestety, kalendarz wyborczy podpowiadał inaczej, więc mamy inflację i za wczesną stymulację — uważa Rafał Benecki.

W związku z tym ING przewiduje, że w 2020 r. wzrost PKB osiągnie 3,3 proc., natomiast w kolejnym roku tempo to ma spaść nawet do 1,7 proc. Z korektą prognoz wstrzymuje się jeszcze Santander Bank. Jak podkreślają jego analitycy, wszystko zależy od tego, jak długie i jak głębokie będą problemy strefy euro. Jednak tym momencie nawet ta prognoza jest znacznie gorsza niż poziom wzrostu PKB, do jakiego przyzwyczailiśmy się w ostatnich latach — 3,5 proc. Ponadto analitycy jasno podkreślają, że czynników ryzyka na przyszły rok przybywa.

Podobną prognozę utrzymuje na razie także Credit Agricole, jednak szczegółowe analizy tych ekspertów jasno pokazują, że utrzymanie rynkowego status quo może w najbliższej przyszłości skłonić ich do obniżenia prognoz.

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu