Nadeszła oczekiwana spadkowa korekta

Artur A. Adamski
opublikowano: 1998-11-05 00:00

Nadeszła oczekiwana spadkowa korekta

ORZEŹWIAJĄCY SPADEK: Wczorajsza obniżka cen większości akcji była przewidywana przez inwestorów. Część z nich wykorzystała spadki do przebudowy portfeli, inni zaś dokupili papiery.

Środowa sesja przyniosła oczekiwaną korektę ostatnich dynamicznych wzrostów. O tym, że jest to korekta, przekonuje nadwyżka popytu, jaka pojawiła się już w trakcie notowań jednolitych. Zainteresowanie akcjami przełożyło się na notowania ciągłe, w trakcie których większość cen zyskała na wartości w stosunku do fixingu.

O MOŻLIWOŚCI kontynuacji dalszych wzrostów informuje również spadek obrotów na głównym parkiecie prawie o 13 proc. Jest to typowy przejaw ruchu korekcyjnego w dół.

NAGŁY powrót optymizmu ma swoje źródła przede wszystkim w czynnikach niezależnych od naszej gospodarki.

CHODZI oczywiście o stabilizację sytuacji na światowych parkietach oraz oddalenie realnej groźby globalnej recesji. Sensowny projekt sanacji brazylijskiej waluty, spotkanie państw grupy G7 dotyczące ogólnoeuropejskiej obniżki podstawowych stóp procentowych, to tylko niektóre elementy poprawiające inwestycyjny klimat.

WARSZAWA pod wpływem pozytywnych informacji również zaczęła rosnąć: od ostatniego lokalnego dołka z połowy ubiegłego miesiąca podstawowy indeks zyskał prawie 24 proc. Jest to bardzo dużo, aczkolwiek do szczytów z połowy tego roku pozostała do przebycia jeszcze ponad połowa drogi.

MIMO optymizmu panującego wśród inwestorów, do refleksji skłaniają mizerne wyniki naszych firm. Nadal nie brakuje korekt prognoz zysku netto, które po pierwsze podważają wiarygodność całego zarządu danej spółki, a po drugie, czynią inwestycje w dany papier mało opłacalne.

OSTATNIO swój zysk netto skorygował Energomontaż Południe. Korekta o 94 proc. jest zatrważająca (rekordzistą jest Wawel, który obniżył prognozę o 97 proc.) i rzeczywiście można zadać pytanie o sens przedstawiania jakichkolwiek prognoz lub, patrząc z innej strony, o fachowość zarządu, który nie potrafi przewidzieć, jak będzie wyglądała jego spółka za kilka miesięcy.

WŁAŚCICIELE gotówki, w przeciwieństwie do akcjonariuszy liczących już zyski, targani są podstawowym pytaniem: czy to już początek hossy czy też większa korekta w bessie. Zarówno za jedną, jak i drugą koncepcją przemawia wiele faktów, aczkolwiek wydaje się, iż możliwość powrotu niedźwiedzia jest znacznie bardziej prawdopodobna niż utrzymanie pozytywnej tendencji.

WYNIKA to m.in. ze wskazań analizy technicznej, która sugeruje jeszcze jeden poważny spadek. Zresztą tak dynamiczne wzrosty nie mogą zakończyć się jedynie jednoprocentowym korekcyjnym spadkiem. Naturalne bowiem wydaje się, iż nabywający papiery na początku wzrostów będą chcieli zrealizować zyski.

NIEPOKOJĄCYM sygnałem jest wczorajszy największy spadek miernika koniunktury 20 największych firm. Duże obniżki WIG 20 sugerowały najczęściej oziębienie koniunktury, a to za sprawą wstrzymywania się z decyzjami zasobnych inwestorów. A to raczej oni są kreatorami giełdowej sytuacji.