Nadzór finansowy znów zajął się sprawą niskich cen polis komunikacyjnych. W liście do branży ubezpieczeniowej Andrzej Jakubiak, szef Komisji Nadzoru Finansowego (KNF), wezwał ją do podniesienia stawek. Zakładów, którzy nie posłuchają nadzoru, mają spotkać kary. KNF gra bardzo ostro, bo przypomina, że w arsenale ma takie sankcje jak kary finansowe dla członków zarządów firm ubezpieczeniowych czy cofnięcie zgody na sprzedaż niektórych rodzajów polis.
Taki list nie jest dla branży ubezpieczeniowej nowością. Od trzech lat nadzór regularnie co pół roku wysyła do ubezpieczycieli pisma, w których przypominał, że cena polisy powinna być adekwatna do ryzyka. Nie robiły one żadnego wrażenia na ubezpieczycielach, a wojna cenowa, która wybuchła w 2012 r., trwała w najlepsze. To pismo ma jednak nowe elementy. Nie chodzi tylko o publiczne grożenie palcem. KNF wzywa ubezpieczycieli do tablicy.
— Na podstawie wniosków z analizy obejmującej lata 2011-15 zalecamy ubezpieczycielom konkretne działania naprawcze. Informujemy także rynek o wszczętych postępowaniach sankcyjnych — mówi Łukasz Dajnowicz, rzecznik KNF.
Tłumaczy, że list został wysłany, bo wyniki finansowe segmentu ubezpieczeń komunikacyjnych są słabe. Nadzór pracuje zaś nad wytycznymi dotyczącymi szkód osobowych, które mogą mieć wpływ na wysokość wypłacanych odszkodowań, a przez to na rentowność komunikacji. Sytuacja na rynku komunikacyjnym jest rzeczywiście zła. Z danych Polskiej Izby Ubezpieczeń wynika, że w pierwszej połowie roku branża straciła na sprzedaży polis OC i AC ponad 350 mln zł. To bardzo dużo, jeśli weźmie się pod uwagę, że jeszcze dwa lata temu ta linia biznesowa była rentowna. Największy wpływ ma szybko rosnąca wartość wypłacanych odszkodowań.
Wydane w tym roku wytyczne KNF określające zasady likwidacji szkód spowodowały wzrost wartości średniej szkody majątkowej o nawet 40 proc. Nie należy się więc dziwić, że ubezpieczycieli ucieszył list KNF. — Zgadzam się z tezami postawionymi przez KNF w liście do rynku ubezpieczeniowego. Tylko nadzór ma instrumenty, które mogą skutecznie wpłynąć na zmianę polityki cenowej części towarzystw ubezpieczeniowych — mówi Grzegorz Kulik, wiceprezes Uniqa TU.
Witold Jaworski, prezes PZU Życie, który odpowiada za produkty i marketing na poziomie grupy, przypomina, że zgodnie z prawem nie wolno sprzedawać ubezpieczeń poniżej kosztów. Dlatego rynek powinien oczekiwać reakcji KNF. — Na pewno stanowisko nadzoru wpłynie na politykęcenową ubezpieczycieli. Przyśpieszy to, co było nieuchronne, czyli podwyżki. Sytuacja w segmencie komunikacyjnym jest tragiczna i przypomina tę z 2010 r. W następnym roku branża podwyższyła stawki — mówi Witold Jaworski. W ostatnim czasie ceny zaczęły powoli rosnąć.
Przykładem może być Uniqa, która już dwa razy wprowadziła podwyżki w komunikacji. W sierpniu na ostrzejszy ruch cenowy zdecydował się Link4. Reszta towarzystw bada ostrożnie rynek, decydując się na wzrost stawek o kilka procent. Podwyżki cen cieszą także pośredników ubezpieczeniowych.Oznaczają dla nich wyższe przychody z prowizji. — Nawet jeśli KNF chce tylko postraszyć ubezpieczycieli, ten list jako straszak spełni zadanie — ocenia Arkadiusz Świercz, prezes warszawskiej multiagencji ubezpieczeniowej Consultia. © Ⓟ