Naftobudowa po metamorfozie

Anna Borys
opublikowano: 2006-11-30 00:00

Notowania Naftobudowy, krakowskiej spółki budowlano-montażowej, w miesiąc wzrosły o 58,03 proc. Umowa z rafinerią Mazeikiu Nafta z 27 listopada na ponad 2 mln EUR przekonała ostatecznie inwestorów, że to dobra inwestycja — po komunikacie o niej kurs skoczył o ponad 12 proc. i ustanowił historyczny rekord 32 zł. Czy graczy czekają kolejne niespodzianki?

Pod względem dynamiki wyników w trzecim kwartale Naftobudowa jest w ścisłej czołówce warszawskiego parkietu. Niewiele spółek może pochwalić się 49-procentowym wzrostem przychodów (z 24 mln zł do 36 mln zł), 274-procentowym skokiem zysków operacyjnych (z 712 tys. zł do 2,66 mln zł) i 3825- -procentowym — zysku netto (z 36 tys. zł do 1,41 mln zł). To oczywiście w dużym stopniu rezultat bardzo słabej ubiegłorocznej bazy, ale też zasadniczej zmiany sytuacji spółki. Jeszcze w styczniu Naftobudowa czekała na kluczowe rozstrzygnięcia: uprawomocnienie układu z wierzycielami oraz zatwierdzenie prospektu nowej emisji. Jej akcje można było kupić za zaledwie 6 zł.

Od tego czasu kurs skoczył o 481 proc., podczas gdy WIG-Budownictwo, najbardziej dynamiczny indeks warszawskiej giełdy, „zaledwie” o 148 proc. Z taką stopą zwrotu Naftobudowa jest na szóstym miejscu na GPW. Nic dziwnego, że jest ulubieńcem funduszy inwestycyjnych. Obok Polimeksu Mostostalu (49,99 proc. udziałów) największymi akcjonariuszami są: Pioneer Pekao Investment Management, PZU Asset Management i BPH TFI.

Sukces spółka zawdzięcza hossie w budownictwie przemysłowym i to nie tylko w Polsce. Blisko 80 proc. jej przychodów pochodzi z eksportu, głównie Skandynawii (umowa z Neste Oil w Finlandii za 2,8 mln EUR), Holandii, Francji i Litwy. Przychody w obcej walucie wystawiają Naftobudowę na ryzyko kursowe, spółka asekuruje się więc tzw. hedgingiem naturalnym: ponosi koszty w tej samej walucie, w jakiej ma przychody. Część przychodów pozostaje jednak niezabezpieczona. Naftobudowa zabezpieczała je w przeszłości kontraktami terminowymi. Te jednak kosztują. Zarząd ocenia, że są nieopłacalne przy obecnym kursie złotego.

Krakowska firma sporo inwestuje. Udana czerwcowa emisja akcji pozwoliła jej zgarnąć z parkietu 24 mln zł. Na zakup sprzętu poszło 4 mln zł. Zarząd już wie, na co wyda kolejne 10 mln zł, ale dopóki nie dostanie zgody rady nadzorczej, nie ujawnia konkretów. Dalsze inwestycje są niezbędne, bo Naftobudowa pod względem rentowności ciągle jeszcze odstaje od konkurencji. W pierwszych trzech kwartałach wypracowała marżę netto 3,79 proc., podczas gdy średnia z sektora przekracza 10 proc. Potencjał wzrostu jest więc duży i tylko od spółki zależy, czy go wykorzysta.