Erotyka zdaje się od zawsze napędzać różnego rodzaju działania marketingowe wokół produktów adresowanych głównie do męskiej części społeczeństwa. Gry komputerowe nie stanowią żadnego wyjątku – najlepszym przykładem jest szał związany z pojawieniem się w latach 90-tych Lary Croft. Również niedawno wypuszczona gra Command & Conquer: Red Alert 3, choć potraktowana z przymrużeniem oka, ma na okładce bojowniczkę Armii Czerwonej z uwydatnionym biustem i w… szortach, co z pewnością nie zaszkodziło sprzedaży.
Mimo to wizerunek typowego gracza uległ ostatnio znaczącym zmianom. Nie jawi się on już jako owładnięty chęcią destrukcji maniak seksualny o wzroku nieprzytomnym od ślęczenia przed monitorem. Jak twierdzi autor artykułu w „The Guardian” wszystko wskazuje na to, iż gracze uodpornili się na nachalny marketing podszyty seksem. W związku z tym producenci gier również musieli zmienić taktykę i nawet Lara Croft różni się od tej z pierwszego okresu popularności. W rzeczywistości nieco mniejszy biust i skromniejsze usta zdają się działać na jej korzyść, gdyż ostatnia gra Underworld ma dużo lepsze wyniki niż jej poprzedniczki z roku 2006.
Kolejny wyznacznik zmian, to z pewnością liczba kobiet w branży i to zarówno w grupie wytwórców, jak i odbiorców. Amerykańska organizacja zrzeszająca wydawców gier (i nie tylko), Entertainment Software Association, szacuje, iż kobiety stanowią około 40% graczy. Z kolei wśród pracowników tego sektora udział pań wzrósł do 20%, np. w 2002 było to 16%, co jest dość istotnym postępem w tej niegdyś całkowicie męskiej dziedzinie. Ponadto ostatnie lata przyniosły również zmiany i wśród samych bohaterów gier – pojawiło się dużo ciekawie zarysowanych i interesujących nie tylko fizycznie kobiecych postaci, jak w Beyond Good & Evil czy Mirror’s Edge.
Jak widać, gry komputerowe do dużo bardziej skomplikowana dziedzina niż
kiedyś. I nadal się rozwijająca. Choć nadal głównymi adresatami są mężczyźni, to
jednak wszystko się zmienia i można by zaryzykować stwierdzenie, że, dzięki
kobietom, na lepsze…
