Najgorszy kwartał spółek giełdowych

Anna Borys
opublikowano: 2009-01-22 14:15

Rusza sezon wyników z IV kwartału. Zarządzający ostrzegają, że rozczaruje on inwestorów. Coraz trudniej też o perełki...

Analitycy są zgodni, że spółki pokażą w IV kwartale najsłabsze wyniki od lat, co może dalej ciągnąć w dół indeksy.

Kilka dni temu eksperci JP Morgan znów obniżyli prognozy dla polskiej gospodarki. Ich raport wywołał spore zamieszanie na krajowym rynku finansowym — złoty osłabł, a z nim indeksy giełdowe. Czarnowidztwo? Niekoniecznie. Zwłaszcza jeśli wsłucha się w komentarze krajowych doradców inwestycyjnych, którzy częściej niż drobni akcjonariusze rozmawiają z przedstawicielami spółek giełdowych.

"PB" zapytał specjalistów, czego spodziewają się po wynikach emitentów z IV kwartał. Optymistów trzeba szukać ze świecą. Być może wiąże się to z mizernymi wstępnymi wynikami dwóch czołowych banków: ING Banku Śląskiego i  BRE Banku.

— Niestety, spodziewamy się pogorszenia wyników większości spółek z ostatniego kwartału. Będą one odzwierciedlać gorszą sytuację gospodarczą w Polsce i na świecie — mówi Błażej Bogdziewicz, zarządzający z  BZ WBK AIB TFI.

W podobnym tonie wypowiadają się inni nasi rozmówcy.

Banki pociągną w dół

Przedstawiciele krajowych TFI są zgodni, że najwięcej złych informacji czeka akcjonariuszy banków i eksporterów.

— Z rozmów z przedsiębiorcami widać, że są oni mocno zdezorientowani tym, co dzieje się na rynku. Na pewno niezależnie od branży bardzo negatywnie na wyniki wpłyną opcje walutowe. Słabo wypadną deweloperzy i firmy detaliczne. Wyniki banków także nie okażą się dobre. Zawsze jest tak, że pierwsze pogarszają się zyski średniaków, potem dopiero blue chipów — powiedział Grzegorz Mielcarek, członek zarządu Investors TFI.

Do kłopotów mogą się przyznać deweloperzy. W ich wynikach odzwierciedlą się załamanie na rynku nieruchomości i duże problemy z dostępnością kredytów. Nie najlepiej zaprezentują się też spółki przemysłowe.

— To one razem z bankami mogą zdołować indeksy giełdowe — prognozuje Marek Świętoń, wiceprezes Ipopema TFI.

I jeszcze eksporterzy, którym paradoksalnie dokuczy tym razem słaby złoty. Wielu z nich wystawiło kilka miesięcy temu opcje walutowe. Ich wartość znacznie przekracza wpływy eksportowe. Teraz spółki muszą się wywiązać ze zobowiązań i dostarczyć bankom obiecane  euro lub dolary, płacąc wysoką cenę.

— Baza zeszłoroczna jest bardzo wysoka, zatem wyniki będą ujemne. I to sporo ujemne. Importerzy tracą z powodu osłabiającego się złotego, a eksporterzy nie zyskują, bo mają bardzo kosztowne zabezpieczenia — mówi Adam Drozdowski, zarządzający PZU TFI.

Perełek niewiele

Na rynku panuje powszechny pesymizm. Z trudem, ale zarządzający wska- zują jednak branże, które mogą pozytywnie zasko-czyć.

— Wybronić się mogą sektory defensywne. One nie odczuły jeszcze kryzy- su. Chodzi o dystrybuto- rów żywności czy leków. Bronić powinny się także sieci sprzedaży, bo czwar- ty kwartał jest tradycyj- nie lepszy ze względu na święta. To jednak nie świadczy o sile tych spółek, bo kolejne kwartały będą już słabsze — ocenia Piotr Kuczyński, analityk firmy doradczej Xelion.

Według Jarosława Antonika, dyrektora Biura Analiz i Doradztwa Inwestycyjnego KBC TFI, problemów z wynikami nie powinny mieć również przedstawiciele branży telekomunikacyjnej oraz duże spółki budowlane.

Ameryka dyktuje warunki

Jak GPW przyjmie cenzurki emitentów? Tu również trudno o optymistów.

— Obecne spadki są właśnie przygotowywaniem się do sezonu wynikowego —uważa Marek Świętoń.

Niektórzy nasi rozmówcy wskazują jednak, że ważniejsze od wyników finansowych naszych spółek będzie koniunktura na giełdach zachodnich. Ale tam karty również rozdają pesymiści.

— Rynek nadal patrzy na to, co się dzieje na Zachodzie. Obserwujemy bardzo poważne problemy systemu bankowego. Erozja sektora finansowego postępuje. Dlatego nadal należy spodziewać się spadków — przewiduje Grzegorz Mielcarek.
Anna Borys