Najgorszy sort europejskości

16-12-2015, 22:00

Unia Europejska ma problemy znacznie ważniejsze od polskiej wojny o Trybunał Konstytucyjny

Unia Europejska ma problemy znacznie ważniejsze od polskiej wojny o Trybunał Konstytucyjny (TK) — niesłabnącą nawałę imigrantów, przeciwdziałanie terroryzmowi, perspektywę referendum w sprawie wystąpienia Wielkiej Brytanii. Te wątki zdominują rozpoczynający się w czwartek w Brukseli szczyt Rady Europejskiej (RE). Niemniej Parlament Europejski (PE) debatę o sytuacji w Polsce jedynie przełożył z sesji kończącej się także w czwartek w Strasburgu na 19-20 stycznia.

Flagi UE przed budynkiem Komisji Europejskiej w Brukseli
Zobacz więcej

Flagi UE przed budynkiem Komisji Europejskiej w Brukseli

Bloomberg

Merytorycznie wyjdzie jej to na korzyść, albowiem dopełni się już ustawowy skok Prawa i Sprawiedliwości na TK. W forsowanej obecnie błyskawicznie, szokującej prawnie ustawie mnie najbardziej zdumiało… dopuszczenie wyprowadzenia siedziby trybunału poza Warszawę. A po cóż takie hołubce, najprostsze byłoby umieszczenie TK pod partyjnym adresem Nowogrodzka 84/86, najlepiej w gabinecie wszechmogącego prezesa.

Mimo braku debaty pobyt na sesji PE wykorzystałem jednak do rozpoznania kwestii zdrady narodowej.

Zgodnie z odnoszącą się do nieuchronnej dyskusji europosłów wykładnią Jarosława Kaczyńskiego, istnieje w Polsce taka fatalna tradycja, umiejscowiona „jakby w genach niektórych ludzi, tego najgorszego sortu Polaków”. Od wejścia Polski w 2004 r. do UE jedynymi zasługującymi na takie napiętnowanie sprzedawczykami są europosłowie PiS, kilkakrotnie wywlekający w PE waśnie krajowe.

Naturalnie chciałem się zatem od nich dowiedzieć, co mają na swoją obronę. I uzyskałem wytłumaczenie, że np. kwestia Radia Maryja i Telewizji Trwam poruszona została tylko na konferencji o charakterze pomocniczym, a w rozwlekaniu tragedii smoleńskiej zawężyli się patriotycznie do wątku uciekania od odpowiedzialności przez Rosję. Najtrudniej było im uczciwie uzasadnić skomlenie w PE po rzekomo sfałszowanych ubiegłorocznych wyborach samorządowych.

Twierdzą, że powodowała nimi nienotowana w dziejach UE oraz poprzedzających ją eurowspólnot liczba głosów nieważnych. Pomijają jednak najważniejszą okoliczność, że owa niewątpliwa skaza dotyczyła wyłącznie jednej z czterech kolorowych kart do głosowania — niebieskiej broszurki do sejmików wojewódzkich. Czyli problem tkwił nie w fałszerstwach czy umysłowej ociężałości głosujących, lecz w błędzie kodeksu wyborczego, swego czasu popartego także przez PiS.

Głównym europrześladowcą nowych władców Polski absolutnie nie jest letni Donald Tusk, lecz drapieżny Martin Schulz. Przewodniczący PE stawia tezę, że wydarzenia w naszym kraju mają „charakter zamachu stanu”. Kilka dni temu taka ocena wydawała się przesadna, ale najnowsza ustawa o TK daje brukselskiej centrali bardzo konkretny argument do stawiania władz z Warszawy do kąta. Notabene dzisiejszy szczyt RE rozpocznie się jak zwykle spotkaniem szefów państw i rządów z przewodniczącym PE.

Beacie Szydło trafia się zatem idealna okazja do bezpośredniej wymiany argumentów z Martinem Schulzem, bez pisania not dyplomatycznych etc. Takie krótkie spotkanie bilateralne obiektywnie posłużyłoby interesom Polski. Czas bez problemu udałoby się wykroić, ale nasza premier o jego zaaranżowaniu nawet nie śmie pomyśleć. Mogłaby się doczekać od swojego szefa epitetu najgorszego sortu… © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Najgorszy sort europejskości